Blog > Komentarze do wpisu
FINLANDIA. "Cztery zmierzchy" M. Waltari

Taka mała książeczka, a ile w niej zamieszania. Początek mojej z nią przygody zaczął się ciekawie - niby bajka, ale dla dorosłych; niby surrealizm, ale względny i do przyjęcia. Według mnie zaczęło się trochę jak w "Alicji w krainie czarów" Carrolla, główny bohater mając już dość życia zwykłego pracownika przy produkcji gwoździ pragnie znaleźć dla siebie inny, ciekawszy i lepszy świat. Kiedy znajduje własne serce, przez wiele lat starannie ukrywane w komodzie przez własną żonę, postanawia zostać pisarzem. Twierdzi bowiem, że prześladują go Egipcjanie (w tym słynny Sinuhe), którzy nalegają, by stworzył dzieło o Starożytnym Egipcie. Mężczyzna postanawia więc opuścić dom i wyruszyć na poszukiwanie czegoś w rodzaju weny.

I tu - jak dla mnie - kończy się interesująca część książki i wszystko zaczyna się komplikować, oczywiście na niekorzyść akcji. Otóż mężczyzna między innymi zaczyna rozmawiać ze zwierzętami, i to nie tylko z psem czy kotem, ale też między innymi z leszczami, sową oraz innymi ptakami. Jego przyjaciółmi stają się trzy koguty oraz indor. A wszystko to dzieje się w jak najbardziej realnym świecie, w którym jeżdżą autobusy i istnieją inni ludzie.

Pod koniec tej minipowieści (czy też opowiadania) zaczynają się dziać rzeczy wręcz niewytłumaczalne, bohater prosi bowiem dzikiego kota, by doprowadził go do miejsca, w którym znajdzie składniki do magicznej mikstury - pojawia się więc także czarna magia... "Im dalej w las, tym więcej drzew" mówi polskie przysłowie. W tym przypadku im dalsza strona, tym większe męki nad dobrnięciem do końca. Gdyby nie ilość stron, porzuciłabym czytanie już w połowie. Ogólnie rzecz ujmując - nie wiem o czym była ta książka, zupełnie nie nadążałam za myślą autora i wydarzeniami. Przyłapywałam się wręcz na tym, że czytałam książkę i myślałam o zupełnie innych strawach więc nie byłam w stanie przypomnieć sobie niektórych fragmentów. A taką miałam ochotę sięgnąć po "Egipcjanina Sinuhe" tegoż autora... Naprawdę długo będę się zastanawiać, czy warto.

niedziela, 16 stycznia 2011, paideia
Tagi: Finlandia

Polecane wpisy

Komentarze
art.krolowasniegu
2011/07/23 16:35:08
Waltari jest ciężki do strawienia - mówi Ci to studentka fińskiego :)
A jeśli mogę polecić coś z literatury fińskiej, to pozycje współczesne: Johannę Sinisalo, Elinę Hirvonen, Daniela Katza, Kjella West...
"Opowiadania z Doliny Muminków" Tove Jansson - wiem, że większości Muminki kojarzą się z bajką dla dzieci, ale ja dzieciom bym nie dawała tego do czytania - totalny odlot, surrealizm i dziwne skłonności, obawy i zachowania bohaterów. Jak "Alicja w Krainie Czarów" tylko bardziej melancholijnie i smutno - fińsko.
Życzę dużo radości z czytania! Pozdrawiam :)