piątek, 31 lipca 2009
"Most na Drinie" Ivo Andrić

Tym razem wyprawiłam się na południowo-wschodnie peryferia Europy, aby zapoznać się Serbską literaturą, pisarza który za swoją twórczość dostał nagrodę nobla i związany był z krakowskimi kręgami. Wrażenia(dosyć skąpe) z lektury tutaj

19:35, kasiekas , Serbia
Link Dodaj komentarz »
Siba Shakib, Samira i Samir.

Wydawnictwo MUZA S.A. 

Jest to jedna z tych książek, które czytając dziękuję Bogu, że dane mi było urodzić się w cywilizowanym europejskim kraju. Nie zdajemy sobie sprawy, że istnieją kultury gdzie kobieta nie ma nic do powiedzenia. Jej życie zależy od decyzji, jaką poweźmie jej ojciec, a potem jej mąż.

 

ciag dalszy na blogu słowem malowane

17:00, montgomerry , Iran
Link Dodaj komentarz »
Panna Stark, Thomas Hürlimann

"Dzięki Pannie Stark Thomas Hürlimann stał się ulubionym autorem Szwajcarów, zarówno krytyki, jak i czytelników. Powieść rozeszła się w nakładzie 90 tys. egzemplarzy. Opowiada o niezwykłych wakacjach trzynastolatka, ostatnich przed rozpoczęciem nauki w szkole przyklasztornej. To bardzo ważne lato w jego życiu. W czasie pobytu u wujka — prałata i bibliotekarza słynnej w świecie biblioteki w Sankt Gallen — dokonuje się bowiem przemiana chłopca. W bibliotece bohater "piastuje urząd", który pozwala mu odkryć nie tylko książki, ale także kobiety i własną seksualność. Tytułowa panna Stark, gospodyni księdza prałata, związana z rodziną od lat, pragnie uchronić chłopca od grzechów, na które ze względów rodzinnych jest narażony — zwłaszcza tych dotyczących szóstego przykazania.
Panna Stark, podobnie jak inne utwory Hürlimanna, oparta jest na wątkach autobiograficznych. Lekko i dowcipnie napisana książka wywołała jednak oburzenie wuja autora, który był prototypem postaci powieściowej. Jest też polski akcent w tej powieści: chłopiec próbuje dotrzeć do skrzętnie ukrywanych informacji o przodkach ze strony matki, częściowo nawet mu się to udaje — rodzina wywodzi się prawdopodobnie z Galicji."

Longin Studio Wydawnictwo Solura, 2004

Tak mnie ta powieść zdenerwowała, że szkoda gadać!!!

Wybierałam ją do lektur peryferyjnych, czytając opisy w internecie. Nie przejrzałam jej więc przed podjęciem decyzji.

No i stało się- trafiłam na "zgniłe jajo" możnaby rzec.

Dłużyła mi się ta książka . Nie wciągnęła mnie zupełnie.

Jest taka krótka, zaledwie 180 stron, a nie mogłam jej doczytać do końca, szkoda mi było czasu. No ale w ramach podjętego wyzwania, zrobiłam to.

Uważam, że nawet gdy chce się napisać o książce coś złego, to trzeba ją przeczytać do końca, bo a nuż tam pod koniec znajdzie się, coś co wszystko zmieni.

W Pannie Stark tego nie było.

Krótko mówiąc, książka opowiada o trzynastolatku, kóry trafił do wuja na parafię. Wuj ten jest księdzem, bibliotekarzem, ale gównie dziwolągiem.  Młody bohater piastuje urząd, polegający na zakładaniu ochroniaczy na buty klientów biblioteki.

Przy tej czynności lubi sobie podglądać, co mają panie pod spódniczkami, używa nawet do tego lusterka. Ma też wyczulony zmysł węchu i obwąchuje owe kobiety. Wywołuje to oburzenie bogobojnej panny Stark (gospodyni na parafi). Wujek pleban, jakoś się tym specjalnie nie przejmuje, bo on też jest Katzem.

Katzowie to według Stark i młodszych bibliotekarzy takie plemię, które ma pociąg do kobiet i pijaństwa.

Główny bohater doszukuje się w dokumentach wujka starych zdjęć i tekstów, zdradzających historię jego rodziny.  Oczytany wujek prałat, mówi na siostrzeńca "prosty wariant"...

No i mogłabym tak opowiadać dalej, ale po co?

Czy kogoś to interesuje?

A może ktoś z Was czytał tę powieść i jest chętny do dyskusji?

Mój złość wynika głównie stąd, że już dawno nie trafił mi się taki czytelniczy zbóg. Czytałam ostatnio same "sprawdzone" książki :)

Biorąc pod uwage pierwsze zdanie z opisu wydawcy tej książki, zniechęcam się do literatury szwajcarskiej i chyba narazie ją sobie odpuszczę :)

Jedyny plusem z przeczytania tej ksiązki jest dla mnie to, że dowiedziałam się ciekawej rzeczy.

A mianowicie poznałam szwajcarską świętą- Wilboradę- która jest patronką bibliotek i ludzi książki.

"Tak zwany trakt Wilborady znajdował się głęboko w piwnicach i swoją nazwą oraz ukrytą skrzynią przypominał o Wilboradzie, pustelniczce z dawnych czasów, która w wielkiej wizji ujrzała hordę zbójów zagrażająca klasztorowi.

Opowiedziała o tym i wtedy mnisi razem z mszałami uciekli w górskie lasy. Sama Wilborada, związana ślubami klauzury, cierpliwie czekała w pustym klasztorze, modlac się i śpiewając, Bogu dziękując za swoje męczeństwo, bo przewidziała także to, że za uratowanie ksiąg musi zapłacić własną krwią.

Kiedy Hunowie (...) wdarli się do opactwa, nie znaleźli nic oprócz śpiewającej psalmy baby. Rozejrzeli się wkoło i czując się okpieni, zarąbali śpiewającą siekierami.

Zaraz na początku nowego stulecia została ona uznana za świętą (...)" (str 152)

Zdjęcie pochodzi ze strony: Wikipedii

W co grał De Niro.
Dziś zapraszam do Bejrutu Wschodniego.

"Nadeszło lato, nastały upały; okolica spalona była promieniami zawieszonego nisko słońca, które prażyło nam mieszkanie i dach domu. W dole pod naszym białym oknem po wąskich uliczkach nonszalancko przechadzały się chrześcijańskie koty, które nie żegnały się ani nie klękały na widok czarno odzianych książy."

To jeden z pierwszych akapitów powieści, taki, który pokazuje jakim językiem będzie snuta opowieść o dwóch przyjaciołach z Bejrutu. Przyjaciele, niemalże bracia, Bassam i George są owładnięci przez pragnienie: Bassam - ucieczki z Bejrutu do Rzymu, George - władzy i tego wszystkiego co się z nią wiąże. Pragnienia młodych mężczyzn wyznaczają tory ich postępowania.
Reszta TU.

P.S. Miałam problem z tym autorem - Libańczyk mieszkający w Kanadzie. Dla własnej wygody, biorąc pod  uwagę treść książki,  zaliczyłam go do literatury libijskiej.
czwartek, 30 lipca 2009
Poznać kobietę - Amos Oz

Nie czytałam jeszcze współczesnej literatury izraelskiej, więc wybrałam powieść jednego z wybitniejszych współczesnych pisarzy tego kraju - jego nazwisko przewija się wśród kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla.

Nie jest to powieść akcji, mimo iż bohaterem jest emerytowany 47-letni funkcjonariusz izraelskich sił specjalnych. Ponieważ szczególną umiejętnością Joela Rawiwa jest precyzyjne analizowanie sytuacji i słów rozmówców, także i ta książka ma taką zegarmistrzowską formę. Krótkie rozdziały rejestrują zdarzenia z życia obecnego i przeszłego. Narracja trzecioosobowa jest tak prowadzona, że podąża za wzrokiem, sposobem myślenia bohatera, którego koledzy z firmy nazywali wykrywaczem kłamstw. Poznajemy go w chwili wynajęcia domu po tragicznej śmierci żony.

Do przeczytania ciągu dalszego zapraszam na blog.

środa, 29 lipca 2009
'Dziewczyna z wybrzeża' Pramoedya Ananta Toer

Długo zastanawiałam się jak opisać tę książkę. Przez cały czas czytania 'Dziewczyny z wybrzeża' towarzyszyło mi dziwne uczucie, którego nie potrafiłam poczatkowo sprecyzować.

Młoda dziewczyna z rybackiej wioski, której imienia nie znamy, zostaje wydana za maż za bogatego mieszczanina. Nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji, nie rozumie męża, którego nie zna i nie kocha. Nie wie jak powinna się zachowywać i co robić. Tęskni za rodzina i swoim dawnym życiem. Jedyne oparcie ma w służącej, która jednak szybko zostaje wyrzucona. W końcu zachodzi w ciąże i okazuje się, że sytuacja, do której powoli zaczynała przywykać, nie będzie trwała wiecznie i jej życie znowu diametralnie się zmieni.

Reszta mojej niezbyt pochlebnej recenzji Tutaj.

Moje 3 książki

Po długich próbach wpisania notki - pojawiam się z książkami pod pachą :D  Uffff

Postanowiłam pójść za przykładem dziadka Zaczka z Jeżycjady. Przeglądając w bibliotece  półkę z książkami z "innych państw" - wzięłam 3 pierwsze (alfabetycznie) książki, które się nadawały do wyzwania i które nie maję więcej niż 350 stron (do grubszych ksiąńek brakuje mi ostatnio cierpliwości). Wybór na chybił-trafił, znanych tytułów i autorów nie chciałam wypożyczać.

Niedługo przeczytam:

1. Asena, Duygu: Die Frau hat keinen Namen : Eine Türkin entdeckt die Folgen des kleinen Unterschieds   - Turcja

2. Braz, Julio Emilio: Kinder im Dunkeln - Brazylia

3. Baksi, Mahmut: In der Nacht über die Berge - autor jest Kurdem, zaliczyc można ksiazkę do Turcji, Iranu albo Iraku.

Wszystko po niemiecku, bo tylko takie książki mogę bez trudu zdobyć.

14:02, bluejanet
Link Komentarze (2) »
Wyzwaniowa lista lektur

Postanowiłam i ja dołączyć do czytelniczych wyzwań :). Wybrałam po trzy książki, które znajdowały się już u mnie na półkach, co by się za bardzo nie nalatać po bibliotekach, ale nie wykluczam, że po przeczytaniu tych sięgnę po kolejne.

Co do literatury na peryferiach mam w planach te trzy książki:
Anioł przy moim stole – Janet Frame (Nowa Zelandia)
Samira i Samir – Siba Shakib (Iran)
Tysiąc wspaniałych słońc – Khaled Hosseini (Afganistan)

Wszystkie trzy odleżały swoje na półce I wreszcie nadeszła ich pora.

www.czytadelko.blogspot.com

wtorek, 28 lipca 2009
Orhan Pamuk, Istanbul: Memories of a City

Pamuk, Stambuł

Kochani, podróżujemy do Turcji!

"Stambuł. Wspomnienia i miasto", bo tak brzmi polskie tłumaczenie autobiografii i literackiego przewodnika po byłej stolicy imperium, kosztowało Pamuka rodzinną awanturę i zerwanie stosunków z matką i bratem. Książka powstała w bardzo trudnym dla niego okresie, kiedy rozstawał się z żoną i kiedy umierał mu ojciec. Jak mówi Pamuk w wywiadzie z Joy E. Stocke, pomimo tego że wszystko układało się fatalnie, każdego rana wstawał, brał zimny prysznic, siadał i pisał, skupiając się przede wszystkim na pięknie książki.

Z tej niesamowitej samodyscypliny i bolesnego otwarcia powstała książka, będąca zarówno autobiografią pisarza jak i biografią miasta. Oba tematy są równie ważne, każdy zatopiony (jeżeli nie utopiony) jest w tak samo rozległym morzu melancholii, która nie opuszcza umęczonego umysłu pisarza ani na chwilę. Pamuk chce, byśmy tym wytrychem otwierali wszystkie obrazy i wspomnienia dotyczące miasta. To stanowcze narzucanie wizji może być jednak chwilami męczące. Nie dziwię się więc, że Max Cegielski w swojej wersji Stambułu tak się zżyma na pamukową melancholię.

Czym jest hüzün, czyli tureckie wersja czarnego nastroju i smutnej zadumy? Pamuk przypomina o źródle słowa, które wywodzi się z arabskiego i pojawia się w kilku miescjach w Koranie, oznaczając głęboką, duchową stratę. Pisarza jednak nie satysfakcjonuje ani religijna koncepcja słowa ani filozoficzna, podobna do choroby opisywanej przez Roberta Burtona w "Alchemii Melancholii". Według Pamuka hüzün właściwy jest wszystkim mieszkańcom Stambułu, bo reprezentuje poczucie straty, smutek z powodu widoku ruin, na miejscu niegdyś wielkiej potęgi imperium. Miasto oglądamy w biało-czarnych kolorach, jak ze starej fotografii, która uwieczniła coś, co już nie istnieje. Jeden rozdział książki jest poświęcony tej kolorystyce, bo w niej widzimy właśnie obrazy z dzieciństwa pisarza: biało-czarną mgłę zadymionych poranków, deszczowych nocy i dni pełnych śniegu. I w tym miejscu muszę dodać istotną rzecz: książka jest pełna starych zdjęć, które z wielką przyjemnością się ogląda. Fotografie uwieczniające stare, drewiane wille znad Bosforu, rozpadające się chałupy, ciemne wąskie uliczki, stare tramwaje pokazują miasto, którego już nie ma. To metropolia z pamięci Pamuka, z jego dzieciństwa i młodości. I chyba przede wszystkim to miasto z jego melancholijnej wizji, która poddaje się myśleniu o porażce, destrukcji i deprywacji.

Chodząc po Stambule, przemierzamy wybrane części metropolii. To dzielnice, w których mieszkali zamożni. Pamuk na przykładzie własnej rodziny (jego dziadek dorobił się fortuny) przedstawia życie tych, którzy zapatrzeni byli na Zachód. W każdym domu znajdował się pokój gościnny przypominający skansen, wypchany zachodnimi mebalmi i bibelotami. Pokój był wykorzystywany tylko od wielkich okazji, by potem przez większą część roku stać odłogiem. Rodzinne kłótnie czy niepowodzenia biznesowe ojca pisarza sprawiły, że rodzina przenosiła się do mniejszych bądź większych domów w Stambule. Wraz z tymi przeprowadzkami śledzimy dzieciństwo i młodość Pamuka, który jako dorastający chłopak chciał zostać malarzem. Jednak siła perswazja matki i liczne kłótnie sprawiły, że podjął inną decyzję dotyczącą swojej przyszłości.

Na ciąg dalszy zapraszam do Tygla - Orhan Pamuk, Istanbul: Memories of a City

23:02, maga-mara , Turcja
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 lipca 2009
Wybór peryferyjny

Nauczona pierwszym wyzwaniem, wiem, że nie warto deklarować konkretnych książek(no chyba, że ma się je na swojej prywatnej półce) bo później i tak nie znajdzie tychże w bibliotece i trzeba będzie czytać coś czego się wcześniej w ogóle nie planowało, a co z kolei może bardzo pozytywnie zaskoczyć, tym razem jednak postąpię według innego systemu. Stworzyłam sobie mapkę(jest ona umieszczona TU) krajów już przez mnie odwiedzonych czytelniczo i tych ciągle nietkniętych. Dzięki temu mam czarno na białym, jakie rejony omijałam dotychczas i na jakich powinnam się skupić.

Postanowiłam wybrać z każdego kontynentu po dwa-trzy kraje, które są interesujące i jeszcze przez mnie nieodwiedzone. Nie podaje konkretnych tytułów - zdam się na dostępność książek w bibliotece i zobaczymy co z tego wyniknie.

Europa – Kusi mnie Gruzja ale zachowawczo wybiorę Ukrainę i coś północnego np. Islandię. Omijam kraje bałkańskie ale na pewno kiedyś i tam trafię.

Afryka – właściwie mam całkowitą dowolność w wyborze kraju, bo czytałam tylko somalijską Waris Dirie oraz dzieła Coetzee, więc wszystko co nie będzie się zaliczało do dwóch wymienionych będzie świetnie pasowało.

Azja – Indie(zdecydowanie!)

Ameryka Północna i Środkowa – Kuba lub/i Meksyk(nie mogłam uwierzyć, że nie jestem w stanie sobie przypomnieć żadnego meksykańskiego autora, którego bym czytała)

Ameryka Południowa – Chile lub Argentyna(ale jeśli wpadnie mi w ręce coś urugwajskiego to bynajmniej nie pogardzę).

22:48, milla_in_wonderland , Kto co czyta
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7