poniedziałek, 11 stycznia 2010
podsumowanie
Takie były założenia:
Lektury obowiązkowe:
  • Szwajcaria: Panna Stark, Thomas Hürlimann- przeczytałam recenzje na necie i bardzo się na tę książkę napaliłam, dlatego będzie jako pierwsza :))))
  • Nowa Zelandia: Błogosławieni, którzy robią ser, Sarah-Kate Lynch- to również zapowiada się ciekawie
  • Dania: Pożegnanie z Afryką, Karen Blixen- tego wstyd by było nie znać, a nie znam :(
  • Afganistan: Chłopiec z latawcem, Khaled Hosseini- no i jeden z ostatnich bestsellerów :) 
Lektury uzupełniające:
  • Turcja: Pchli pałac, Elif Şafak
  • Australia: Mam łóżko z racuchów, Jaclyn Moriarty
Zrealizowałam w sumie tylko większość postanowień obowiązkowych, a dokładnie te zaznaczone kolorem.
Wielka szkoda, że nie sięgnęłam do reszty, no ale przecież kiedyś to nadrobię.
Teraz zaczęłam mieć troszkę mniej czasu, bo mam dwuletnią córeczkę, a w kwietniu będę miała synka :) no ale wtedy to dopiero będę mogla narzekać na brak czasu, więc póki mogę- CZYTAM
Z moich lektur prowincjonalnych polecam przede wszystkim: Chłopca z latawcem,
a zdecydowanie odradzam:
 Pannę Stark


wtorek, 05 stycznia 2010
Chingiz Aitmatov "Jamilia"

Jamilia

Szukałam książek z Azji Środkowej z byłych republik, które teraz choć żyją już samodzielnie, są na Zachodzie zupełnie zapomniane. Szukałam i znalazłam kirgiski klasyk.

"Jamilia" to króciutka powieść Chingiza Aitmatova. Opowiada historię zamężnej, ale bezdzietnej kobiety z kirgiskiej prowincji z czasów drugiej wojny światowej. Jej mąż – Sadyk - jak większość mężczyzn z wioski walczy na froncie i od czasu do czasu przesyła konwencjonalne listy do rodziny. Jamilia jest pełną życia, niezależną w sposobie myślenia i postrzegania świata, piękną kobietą. Mieszka, jak na lokalne zwyczaje przystało, z rodziną męża. Jej teściowa, która w porównaniu do innych kobiet wydaje się dość postępową osobą, w kwestiach rodziny trzyma się tradycyjnych wartości, powtarzając Jamili: Praise be to Allah. A woman’s happiness is to have children and live in a house of plenty. ("Chwalmy Allaha. Szczęście kobiety polega na posiadaniu dzieci i mieszkaniu w domu, w którym niczego nie brakuje" str. 19).

Na dlaszy ciąg recenzji zapraszam do mojego Tygla.

"In the Country of Men" - Hisham Matar

Wyzwanie już jest oficjalnie zakończone, jednak pozostała mi jedna powieść do zrecenzowania, którą przeczytałam na początku grudnia. Nie ze wszystkim wyrobiłam się do końca roku, teraz więc nadrabiam zaległości.

O Libii wiem niewiele. W mediach informacje na temat życia w tym rządzonym przez fanatycznego dyktatora Kaddafiego północnoafrykańskim kraju nie pojawiają się często. W latach 1980-tych wielu Polaków wyjeżdżało do Libii "na kontrakty", moja koleżanka licealna także spędziła tam swoje dzieciństwo. Z ciekawością sięgnęłam więc po nagradzaną i pozytywnie ocenioną przez wielu krytyków i pisarzy powieść Hishama Matara, opisującą dzieciństwo 9-letniego Suleimana w Trypolisie końca lata 1970-tych.

Recenzja na moim blogu.

piątek, 01 stycznia 2010
Jeszcze Afganistan i podsumowanie Pikinini

Oprócz opisanej już przeze mnie powieści Tove Jansson "Lato" (FINLANDIA), w czasie trwania wyzwania, udało mi się przeczytać jeszcze dwie książki Khaleda Hosseiniego z AFGANISTANU.

Powieści Hosseiniego nie są dla mnie literacko idealne, czasami drażnią formą, dość topornie zarysowanymi zwrotami akcji, niezręcznymi dialogami.

Nie zmienia to jednak faktu, że są całkowicie pochłaniającą lekturą od której trudno się oderwać, mówiącą o ważnych, wciąż nierozwiązanych niestety problemach politycznych i ciągle aktualnych rozterkach ludzkich.

Mnie skłoniły do głębszych poszukiwań źródeł tragicznej historii Afganistanu i do kolejnej zadumy nad kulturową odmiennością, ale i moralnym uniwersalizmem ludzkich losów.

Więcej na blogu PIKININI...

Dziękuję za ciekawe wyzwanie i możliwość przeżycia literackiej przygody w Waszym towarzystwie:)

środa, 30 grudnia 2009
Podsumowanie

Jeszcze jedno podsumowanie

Tym razem, podobnie jak w „pierwszych” wyzwaniach zrealizowałam 100% planu. Osiągnęłam to w prosty sposób - listę utworzyłam na podstawie skompletowanych wcześniej  książek.

Ostatnia przeczytana w ramach tego wyzwania książka, to Sekret holenderskiej autorki Anny Enquist.

Opowieść o pianistce, która poświeciła się muzyce, rezygnując dla niej z życia osobistego. O końcu kariery zadecydowały za nią jej stawy, dzięki czemu pod koniec życia, nieoczekiwanie dostała od losu dużo czasu na zastanawianie się nad swoimi wyborami. Poznajemy ją tuż przed wybuchem II wojny światowej, gdy zaczyna lekcje gry na pianinie. Potem uczestniczymy w najważniejszych wydarzeniach jej życia (z tym że nie są one opisane w żadnym porządku chronologicznym). Już na początku książki wiadomo, że chce się z nią spotkać mężczyzna, z którym jak się potem dowiadujemy, kiedyś była mocno związana i którego porzuciła dla tournee w Ameryce. Opowieść z cyklu – co by było gdyby było. Książkę czyta się miło. Mnie przeszkadzało momentami tłumaczenie, ale też nie aż tak, by mi zabierało radość czytania.

O kobietach były jeszcze dwie książki jedna, która mi się podobała: z Senegalu Ken Bugul Ulica Felix-Faure i jedna, którą z trudem doczytałam do końca: z Południowej Korei, Oh Jeonghui - Miłość zeszłej jesieni i inne opowiadania.

W ramach wyzwania przeczytałam jeszcze fajną przygodową książkę z Libanu: Jocelyne J. Awad - Rozdroże Proroków i bardziej skłaniającą do zadumy nad piekłem Bliskiego wschodu, Palestyńczyka Said Kaszua - Arabowie tańczą.

Kilka dni temu przeczytałam książkę bardzo pasująca do tego wyzwania (z tym, że ponieważ Afganistan już wcześniej nie był dla mnie białą plamą, nie doliczyłam jej do wyzwania). Kamień cierpliwości Atiq Rahini (w zeszłym roku dostała Nagrodę Goncourtów).

Bardzo krótka opowieść - niejedno opowiadanie jest dłuższe. W pustym domu, w wyludnionej dzielnicy (mieszkańcy uciekli z powodu zbliżającego się frontu) ona opiekuje się nieprzytomnym, znajdującym się w śpiączce mężem. Trochę z nudów, trochę z samotności, po raz pierwszy w jego obecności panując nad sytuacją, zaczyna swoją opowieść ... Robi duże wrażenie. Polecam.

wtorek, 29 grudnia 2009
Ostatni będą pierwszymi - Elina Hirvonen, "Przypomnij sobie"

Tak. Tak.

Jak to jest, że ile razy coś zaplanuję, to wszystko sprzysięga się przeciw mnie? Czas odrobić lekcję pod tytułem "Planowanie" i wbić sobie do głowy, żeby żyć tak z dzień, dwa naprzód.

Mam nadzieję, że mimo upływu terminu nikt mnie nie zlinczuje, jeśli dodam kilka słów o książkach, które jeszcze do mnie nie wróciły.

 

Wytrzymam ten dzień. Oto zapach rozgrzanej na słońcu psiej kupy i wilgotnej ziemi. Zgarbiona kobieta w śniegowcach z lat osiemdziesiątych i dziecko ubrane w ocieplane spodnie, które wysuwa język ku wąsom po lodach okalającym usta. Oto długie przedpołudnie, kiedy nie trzeba spoglądać na zegarek.¹

W zwyczajny, pachnący psią kupą dzień Anna nad “Godzinami” Michaela Cunninghama prowadziła mnie przez swoje życie. Już po wysłuchaniu kilku zdań płynących z jej ust wiedziałam, że trzeba będzie poszukać w torbie chusteczek – dla niej, a może dla mnie. I jeszcze to napomknięcie o Virginii Woolf, na której fotografię tak często zerkam i jej kieszenie pełne kamieni. Kieszenie, które zabrała ze sobą woda. (...)

Całość tutaj

Indie. R.K. Narayan "The Painter of Signs"

 

Painter of Signs (Malarz Szyldów) R. K. Narayan

Robienie czegoś w ostatniej chwili to niewątpliwie moja specjalność... Zatem zapraszam do kolejnej indyjskiej podróży. Tym razem już nie do Delhi, ale do mniejszego miasteczka i na indyjską wieś, bo tam osadzona jest fabuła pełnej humoru, słodko-gorzkiej powieści R.K. Narayana "The Painter of Signs" (książka ukazała się w Polsce w latach 80-tych pod tytułem "Malarz Szyldów").

"The Painter of Signs" to opowieść pełna zapachów i smaków. Rzeczywistość zatrzymana jest w zmysłach: w przyprawach używanych przy gotowaniu potraw przez religijną ciotkę Ramana, w wilgoci wiejskiego lasu, w gorącu piaszczystej drogi, w straganach na rynku i oczywiście w farbach, które używa Raman do malowania szyldów.

Na ciąg dalszy zapraszam do Tygla.

PERYFERIA: koniec bez końca

Plan, jak być może niektórzy pamiętają, był ambitny. Wykonanie bynajmniej nie rozczarowuje, tyle że z pierwotnymi założeniami to ono za wiele wspólnego nie miało ;) Czytanie rozłożyło mi się dość różnorodnie. Znalazło się trochę egzotyki, ale zaglądnęłam też do europejskich państw, z których literatura, z niewiadomych przyczyn, nie trafiała w moje ręce. Cała lista prezentuje się tak:

Niestety cztery ostatnie pozycje nie doczekały się do tej pory recenzji, i raczej marne szanse, by zmieniło się to w tym roku... Pozostaje mi więc tylko zobowiązać się do nadrobienia zaległości w 2010 !

A następnym razem już chyba nie będę planować ;)

Padmo droga! Dzięki serdeczne za organizację! Podziwiam, że to wszystko ogarniasz ;):) I dzięki wszystkim za towarzystwo i inspiracje, które powodują, że peryferyjne wyzwanie zdaje się nie mieć końca. Ja przynajmniej ciągle mam chęć na odkrywanie kolejnych niezbadanych zakątków literackich, czego i wam życzę!

poniedziałek, 28 grudnia 2009
Podsumowanie

Zaplanowałam dużo, niewiele się udało przeczytać. :(

Miało być:

B - Boliwia (Ameryka Południowa): Śmierć na ulicy Unzueta / Edmundo Paz Soldán

I - Islandia (Europa Północna): Duszpasterstwo koło lodowca / Halldór Kiljan Laxness (właśc. Halldór Guðjónsson)

G - Gwatemala (Ameryka Środkowa): Niejaka Mulatka / Miguel Ángel Asturias

N - Nigeria (Afryka): 19 współczesnych opowiadań nigeryjskich

P - Peru (Ameryka Południowa): Głębokie rzeki / José María Arguedas Altamirano

T - Tajlandia (Azja): Listy z Bankoku / Botan (pseud. Supa Sirising)


Z tego udało mi się przeczytać jedynie
19 współczesnych opowiadań nigeryjskich, o których napisałam TUTAJ. Bardzo wartościowa i ubogacająca lektura.

Zaczęłam też Duszpasterstwo koło lodowca. Niestety nie udało mi się jej przeczytać - odpychał mnie archaiczny język i do tego określanie magnetofonu "dzwiękopisem". Niemniej chcę ja przeczytać mimo wszystko, rzadko bowiem zostawiam książki niedokończone.

Z pozostałych Śmierć na ulicy Unzueta i Niejaka Mulatka czekają na półce na swoją kolej - opis znajdzie sie na moim blogu (Wernerkowa ksiażkomania). Zapraszam.

Zostały jeszcze Głębokie rzeki i Listy z Bankoku, które sa na mojej liście do przeczytania i nie mam zamiaru z nich rezygnować. :)

Podsumowanie wyzwania, to równiez czas na podziękowania.

Dziekuję więc PADMIE za zorganizowanie wyzwania. Bardzo mnie ono ubogaciło i poszerzyło moje czytelnicze horyzonty. Nie mówiąc już o zrobieniu "chętki" na przeczytanie kilku z opisywanych tutaj ksiażek.

Dziękuję wszystkim za wspólne czytanie i czekam na więcej ...

"Kto ze mną pobiegnie", D. Grosman i podsumowanie

"Kto ze mną pobiegnie" Dawida Grosmana (Izrael) to moja ostatnie tego roku podróż na obce i nieznane terytoria literackie. Strasznie mi wstyd się przyznać, ale ostatnie miesiące nie okazały się dla mnie zbyt obfite w czas i ochotę do czytania... Jednym słowem nie przeczytałam tej książki - zatrzymałam się na ok. 100 stronie i dalej ani rusz. Mówi się trudno, byłam pewna, że poradzę sobie z tym wyzwaniem.  O mojej przygodzie z tą pozycją możecie przeczytać TUTAJ.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu wyzwaniu jestem bogatsza o kilka pozycji literackich z krajów, których utworów jeszcze nie czytałam. A są to między innymi:

"Czarny domek" S. Komarka (Czechy)

"Historia z chmury" M. Ivaskieviciusa (Litwa)

"Nie każ mi tutaj umierać" R. Lapcharoensap (Tajlandia)

"Psalm u kresu podróży" E. H. Fosnes (Norwegia)

 

Dziękuję padmie za możliwość udziału w tej ceikawej przygodzie, pozdrawiam wszystkich serdecznie i mam nadzieję do usłyszenia niebawem :)

pozdrawiam!

 

13:46, paideia
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29