poniedziałek, 28 grudnia 2009
Indie. William Dalrymple - "City of Djinns. A year in Delhi"

William Dalrymple City of Djinns

Delhi ze względu na historię pozbawione jest naturalnego, miejskiego, rozrastającego się piękna. Ma śliczne miejsca, ale one potrafią niknąć w jego wielkiej, niszczonej tyle razy gardzieli.  To miasto, które żyje prawdziwym, pięknym życiem tylko w pamięci tych, którzy niegdyś je tworzyli, ale którzy w przeważającej większości już nie mieszkają w Delhi. "I had been living in Delhi for some months before I began to realize quite how many of the people I met every day were Partition refugees." ("Dopiero po kilku miesiącach mieszkania w Delhi zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, jak wielu ludzi, których spotykałem każdego dnia, było uchodźcami z czasów Podziału. [Chodzi o podział na Indie i Pakistan z 1947 roku, który dokonał się przy rozlewie krwi - przyp. aut.] - pisał William Dalrymple w znakomitej książce - zapisie jego rocznego pobytu w Delhi w latach 90-tych - zatytułowanej "The City of Djinns" (Miasto dżinów). Dzisiejsze Delhi tworzą głównie przyjezdni, przyjeżdzający do miasta od lat 40-tych. Dla nich historia tego miejsca, nie jest właściwie ich historią. Ich prawdziwe, darzone miłością ojczyzny są m.in. w północnych stanach, w miastach dzisiejszego Pakistanu, do którego nie wolno im wrócić.

Dlatego żeby zrozumieć Delhi, dostrzec piękno jego siedmiu miast, trzeba szukać głęboko pod powierzchnią dzisiejszej stolicy. Trzeba rozmawiać z tymi, którzy są częścią jej historii, posłuchać zapisków dawnych podróżników. I nikt nie zrobił tego lepiej niż właśnie William Dalrymple. Jako młody chłopak mieszkając przez rok wspólnie ze swoją żoną u rodziny Sikhów niedaleko enklawy sufich Nizamuddin w południowym Delhi, oddał się poszukiwaniom, rezultatem których stał się ten żywy, niezwykle ludzki portret miasta pokrojonego w czasie na kawałki.

Na dalszy ciąg recenzji połączony z impresjami z pobytu w Delhi zapraszam do Tygla.

niedziela, 27 grudnia 2009
Koniec przygody peryferyjnej

Planowałam przeczytać więcej książek niż mi się to ostatecznie udało, ale i tak nie mam sobie nic do zarzucenia. Zasady mówiły o trzech lekturach, postawiłam sobie za cel siedem, skończyło się na pięciu i pół. A dlaczego pół, zaraz wyjaśnię.

Mam za sobą następujące książki:

Maroko - Tahar Ben Jelloun "To oślepiające, nieobecne światło"

Libia - Hisham Matar "In the Country of Men"

Tajlandia - Rattawut Lapcharoensap "Sightseeing"

Węgry - Antal Szerb "Journey by Moonlight"

Rumunia - Mircea Cartarescu "Nostalgia"

(coraz mniej białych plam na mojej literackiej mapie świata :))

Wprawdzie "The Boat" wietnamsko-australijskiego pisarza, Nama Le, mam na półce, to jednak odwlekałam lekturę tych opowiadań i nie wyrobiłam się przed końcem wyzwania. Miałam dobre chęci, by skończyć także "The Railway" uzbeckiego autora Hamida Ismailova, ale poległam w połowie, po ponad stu stronach. Przestałam śledzić rozwój wydarzeń, mnogość postaci męczyła mnie, gęstość narracji także, i nie udało mi się nabrać żadnego stosunku emocjonalnego do lektury. Żadnego. Dlatego dałam sobie spokój. Szkoda mi tej książki, bo liczyłam na ciekawe doświadczenie.

Powieść Hishama Matara "In the Country of Men" przeczytałam na początku grudnia, ale z różnych względów nie zdążyłam zamieścić wtedy recenzji, zrobię to jednak zaraz, mimo że oficjalnie wyzwanie zostało zakończone.

Dziękuje Padmie za sprawną organizację i umiejętność zaangażowania tylu czytelników (z każdym wyzwaniem przybywa miłośników książek, co cieszy zapewne nie tylko mnie). Osobom biorącym udział w wyzwaniu gratuluję wiele przeczytanych książek i dziękuję za wspólną zabawę.

Podsumowanie
Przy tym wyzwaniu postanowiłam iść na tak zwany żywioł. Innymi słowy, nie popełniłam żadnej listy, nie składałam żadnych deklaracji. (Myślę, że podobną metodę zastosuję do przyszłych ewentualnych wyzwań, bo dobrze mi z nią :))

W ramach czytelniczego zwiedzania nieznanych mi dotąd zakątków świata przeczytałam:
* Korea: Young-ha Kim - "Mogę odejść, gdy zechcę"
* Izrael: Alona Kimchi - "Płacząca Zuzanna"
* Singapur: Hwee Hwee Tan - "Foreign Bodies"
* Nigeria: Chimamanda Ngozi Adichie - "Fioletowy hibiskus"
* Egipt: Andr
é Aciman - "Wyjście z Egiptu"
* Pakistan: Kamila Shamsie - "Sól i szafran"

Przyznaję przy okazji, że o "Płaczącej Zuzannie" zapomniałam wspomnieć na wyzwaniowym blogu.

Swoją drogą - to wyzwanie mogłoby jak dla mnie nie mieć końca. Przecież obcych nam literacko zakamarków jest jeszcze na tym świecie mnóstwo!

Padmie, naszej dzielnej i pomysłowej organizatorce wyzwania, oraz wszystkim współuczestnikom dziękuję za literackie inspiracje, podniety i kubły zimnej wody ;)


Zatem - do następnego! :)

piątek, 25 grudnia 2009
Moje podsumowanie

I nadszedł czas na podsumowanie.

Tym razem nie przygotowywałam żadnej listy. "Otworzyłam" się na to, co przyniesie mi czas :) Trochę pomogła promocja w jednym ze sklepów internetowych ;)

I tak poznałam literaturę z takich krajów, jak:

- Gwadelupa - "Ja, Tituba, czarownica z Salem" Maryse Conde

- Sierra Leone - "Kamienie przodków" Aminatta Forna

- Serbia - "Powrót do domu" Natasha Radojcic - Kane

Bardzo się cieszę, że znowu udało mi się wytrwać w wyzwaniu i je wypełnić. Dziękuję pięknie Padmie za organizację, współuczestnikom za inspiracje.

No i nie mogę się oczywiście doczekać następnych wyzwań - pustka się robi - po kolorach i peryferiach...

czwartek, 24 grudnia 2009
Moje literackie peryferia - podsumowanie

Przystępując do wyzwania planowałam przeczytać cztery książki:

„Biały zamek” Orhana Pamuka,
„Bękarta ze Stambułu” Elif Şafak,
„Mam łóżko z racuchów” Jaclyn Moriarty,
• oraz „Mapę miłości” Ahdaf Soueif.

Pierwszą przeczytałam, druga nie została w zapowiadanym czasie wydana przez wydawnictwo, zaś pozostałe dwie odłożyłam, zafascynowana innymi lekturami, do których udało mi się dotrzeć w międzyczasie. Przez te kilka miesięcy przeczytałam łącznie szesnaście książek piór trzynastu prozaików umiejscowionych na peryferiach literackiej mapy świata. Odwiedziłam:

ARGENTYNĘ:
„Powszechna historia nikczemności” Jorge Luis Borges,
„Przekład” Pablo De Santis,
„Tajemnica Paryża” Pablo De Santis,

AUSTRALIĘ:
„Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej” Nicholas Drayson,

DOMINIKANĘ:
„Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao” Junot Díaz,
„Topiel” Junot Díaz,

EGIPT:
„Złoty rydwan” Salwa Bakr,
„Namiot Fatimy” Miral at-Tahawi,

ERYTREĘ:
„Miłość i jej następstwa” Sulaiman Addonia,

JAPONIĘ:
„Za kwietnymi polami” Jun´ichi Watanabe,

KUBĘ:
„Gorączka w Hawanie” Leonardo Padura,
„Wichura w Hawanie” Leonardo Padura,

LIBAN:
„Hakawati. Mistrz opowieści” Rabih Alameddine,

MOZAMBIK:
„Taras z uroczynem” Mia Couto,

TURCJĘ:
„Biały zamek” Orhan Pamuk,

ZIMBABWE/RODEZJĘ:
„Smak dżemu i masła orzechowego” Lauren Liebenberg.

Udało mi się także przeprowadzić wywiad z Kamilą Shamsie.


Niniejszym zamykam swoją Literaturę na Peryferiach. I Padmie, i wszystkim uczestnikom wyzwania dziękuję za wyjątkową czytelniczą zabawę. A korzystając z okazji, pragnę wszystkim złożyć najserdeczniejsze świąteczne życzenia!

MOZAMBIK: "Taras z uroczynem" Mia Couto

 

Tavares, Peixoto, Couto… Aj, zasmakowałam w portugalskojęzycznej literaturze. Niewielu wie, że Luzytania, wiecznie skrywająca się w cieniu Hiszpanii, może poszczycić się naprawdę znakomitymi prozaikami. Choć nazywanie Mii Couto Portugalczykiem to nadużycie. To Mozambijczyk piszący w języku portugalskim, a przy tym jeden z przedstawicieli realizmu magicznego kręgu literatury portugalskojęzycznej. Jednak jego proza nie tchnie zwyczajową dla gatunku nadzieją i pogodą. Jest smutna, wzruszająca, refleksyjna. I niesamowicie egzotyczna.

Ciąg dalszy recenzji na Dzienniku Literackim.

 

21:00, anahstasia , Mozambik
Link Dodaj komentarz »
Podusmowanie

Do dzisiaj właściwie miałam nadzieję, że uda mi się jeszcze przeczytać którąś z listy książek zaplanowanej przeze mnie bodajże we wrześniu. Tworząc ów listę kierowałam się głównie tym co miałam na półkach. Tak więc zamierzałam przeczytać Tysiąc wspaniałych słońc, Samira i Samir oraz Anioł przy moim stole. Trzymanie się listy przy tym wyzwaniu jednak nie bardzo mi wyszło, choć mam nadzieję, że uda mi się je przeczytać w najbliższym czasie. Na szczęście udało mi się zapoznać z trzema (czyli tyloma ile było wymagane ;)) lekturami spoza moich półek. A więc w ramach czytania na peryferiach odwiedziłam:

*Węgry (Ugrofińska wampirzyca, która dla mnie osobiście była największą porażką tego wyzwania, gdyż nie udało mi się jej dokończyć, mimo wielkich chęci),

*Afganistan (Tysiąc wspaniałych słońc zastąpiłam sobie Księgarzem z Kabulu),

*Mongolię (Czas Czerwonych Gór).

Dziękuję organizatorce za trud, który włożyła w zorganizowanie wyzwania oraz wszystkim uczestnikom, za miłe towarzystwo :)

wtorek, 22 grudnia 2009
Podsumowanie

a

 

Odkrycie blogowych wyzwań czytelniczych było niewątpliwie jednym z lepszych odkryć tego roku :) Poznałam kilka ciekawych książek, ktorych inaczej prawdopodobnie bym nie przeczytała, dowiedziałam się o istnieniu autorów i tytułów, do których być może sięgnę w przyszłości, a także uświadomiłam sobie, jak wiele osób fascynuje nie tylko czytanie, ale także pisanie o przeczytanych książkach. Poznałam kilka bardzo wartościowych blogów, które stały się kolejnym źródłem wiedzy o świecie. Jestem za to bardzo wdzięczna.

W ramach „Literatury na peryferiach” miałam 2 listy lektur. Pierwsza obejmowała następujące książki:

1. Luan Starova „Czasy kóz” (Macedonia)
2. Mircea Eliade „Młodość stulatka” (Rumunia)
3. Kamila Shamsie „Sól i Szafran" (Pakistan)
4. Ngozi Adichie Chimamanda „Fioletowy hibiskus” (Nigeria)

Wszystkie 4 książki zostały przeze mnie przeczytane i opisane. Wszystkie były wartościowym doświadczeniem lekturowym i każdemu bym je poleciła. Niemniej nie były to lektury z serii przełomowych lub takich, o których będę jeszcze długo długo myślała. Były to ciekawe ksiązki, na które czasu nie szkoda, które dają do myślenia, ale – bez fajerwerków. Przeczytawszy książki z tej listy, zrobilam sobie kolejną:

1.Rabih Alameddine, „Hakawati. Mistrz opowieści” – Liban
2.Khaled Hosseini, „Chłopiec z latawcem” – Afganistan
3.Galsan Tschinag, „Koniec pieśni” - Mongolia
4.Aravind Adiga, „Biały tygrys” – Indie

Z tej listy... nie przeczytałam ani jednej książki. Kupiłam sobie „Hakawatiego”, którego obecnie powoli czytam. Po prostu nagle nastał czas, w którym definitywnie odechciało mi się czytać. Czytałam równocześnie ksiązki z „Projektu Nobliści”. Przytłoczyła mnie trochę problematyka książek z tych dwóch wyzwań, problematyka nielekka, często przygnębiająca, trudna, poruszająca emocje. Odbiło mi się wszystko wreszcie czkawką i wiele tygodni byłam na odwyku J Teraz zmuszam się do choć odrobinki czytania dziennie, bo tęsknie już za czytelniczym ciągiem. Wiem jednak już teraz, że lektury należy przeplatać i po 2 trudniejszych przeczytać jedną lżejszą.

Niemniej – czekam na kolejne wyzwanie. Sama zresztą wpadłam na kilka pomysłów wyzwań: np. Reportaże (Kapuściński, Krall etc.), z jedzeniem w tytule („Traktat o łuskaniu fasoli”, „Księga ziół”...), kryminały (Christie, Piątek, Krajewski...)...

Dziekuję wszystkim i przepraszam za miesięczną nieobecność :)

Czas podsumowań

Rok zbliża się ku końcowi i w tej chwili na pewno już wiem, że nic więcej nie przeczytam do końca roku. Nie wiem, jak niektórzy to robią, ale dla mnie okres świąteczny oznacza wszystko tylko nie "więcej czasu na czytanie" ;)

W ramach wyzwania "Literatura na peryferiach" przeczytałam następujące książki:

1. "Biały statek" Czyngisa Ajtmatowa (Kirgizja
)

2. "Błogosławieni, którzy robią ser" Sarah Kate Lynch (Nowa Zelandia
)

3. "Czarnobylskie truskawki" Vesny Goldsworthy (b. Jugosławia
)

4. "Kraj, gdzie nigdy się nie umiera" Orneli Vorpsi (Albania
)

Wrażenia po lekturze można znaleźć w Kąciku książki.

Chcę bardzo podziękować Padmie za zorganizowanie tego wyzwania. Dla mnie wyzwanie Literatura na peryferiach nie kończy się wcale wraz z końcem tego roku, lecz będzie dla mnie nieustannym źródłem inspiracji czytelniczych.

Śmietanka literacka - podsumowanie wyzwania

Koniec wyzwania i czas na małe podsumowanie:

Albania: Gazmed Kapllani    "Krótki podręcznik przekraczania granic"

Peru:    Mario Vargas Llosa  "Miasto i psy"

            Mario Vargas Llosa   "Pochwała macochy" 

Serbia:  Vesna Goldsworthy  "Czarnobylskie truskawki"

Turcja:  Orhan Pamuk          "Stambuł"

            Elif Safak               "Pchli pałac"

Nie udało mi się przeczytać w określonym przez wyzwanie czasie  "Pocztówek z grobu" Emira Suljagića, ale na pewno po nie jeszcze sięgne.

Śmietanka literacka

16:06, bsmietanka
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29