poniedziałek, 14 grudnia 2009
Serbia. "Powrót do domu" Natasha Radojcic - Kane

Trzecie peryferyjne spotkanie. Tym razem początek mojej przygody z literaturą bałkańską, mam nadzieję, że w ślad za tą pójdą kolejne, bo Bałkany pociągają mnie coraz bardziej.

"Powrót do domu" to trudna historia powracającego z wojny domowej żołnierza. Co zastanie w domu, czy łatwo jest wracać w rodzinne strony, czy uda mu się odzyskać miłość?

Na więcej zapraszam do recenzji na moim blogu.

19:53, maniaczytania , Serbia
Link Dodaj komentarz »
Tysiąc wspaniałych słońc, Khaled Hosseini (Afganistan)

Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, 2008

Liczba stron: 432

Legendarna jest to już książka, przy której wielu płakało, wielu przeżywało i na nowo wciąż przeżywa ogromne emocje. Tych emocji i łez najbardziej się obawiałam - miałam nawet ochotę zrezygnować z tej pozycji w wyzwaniu peryferyjnym. Jednak wrodzone poczucie obowiązku oraz biblioteczna okazja wypożyczenia powieści zwyciężyły moją niechęć.

Książka opowiada historię dwóch kobiet - mieszkanek współczesnego Afganistanu - kraju targanego wojną, rozgrywkami politycznymi, niepokojami religijnymi, okrutnymi rządami Talibów i nagromadzonymi przez wieki zabobonami i uprzedzeniami. Całość TUTAJ

 

Na tym mogłabym zakończyć moją peryferyjną podróż literacką. W planach mam jednak jeszcze dwie książki: "Wichurę w Hawanie" oraz "Stambuł". Do zamknięcia wyzwania pozostało trochę czasu, który postaram się wykorzystać na Turcję oraz Kubę.

"Rozdroże proroków"

Jeśli kogoś interesuje Bliski Wschód, to może "Rozdroże proroków" przeczytać, bo zdecydowanie nie jest ono stratą czasu. Jednak niech nie nastawia się na bogate opisy przeżyć bohaterów, wartką akcję czy rozbudowanie wątków.

Do przeczytania całej recenzji zapraszam na mojego bloga.

00:19, mandzuria23 , Liban
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 grudnia 2009
Pora na podsumowanie
Nie jestem zbyt mocna w długich czasowo wyzwaniach. Mało konsekwentna jestem w działaniach;)

Udało mi się podczas wędrówek peryferyjnych odwiedzić Liban, Turcję, Iran, Łużyce, Kirgizję, Dagestan, Jakucję. Podobała mi się ta podróż i kto wie - może kiedyś jeszcze skręce literacko w tamte rejony:)

Przeczytałam:
Fazu Alijewa. Sto pięćdziesiąt siedem warkoczyków panny młodej.
Walentyna Gawriljewa. O wielkiej podróży rudego Sieriogi, mądrego starca Ibrahima i przebiegłego myśliwego Semena Wielkiej Głowy.
Czingiz Ajtmatow. Łaciaty pies biegnący brzegiem morza.
Jurij Brĕzan. Wycieczka do Krakowa.
Anita Amirrezvani. Krew kwiatów.
Rawi Hage. W co grał De Niro.
Stella Aciman. Cień minionych lat.

Link to wszystkich recenzji pefyferyjnego wyzwania jest TU.

Udało nam się stworzyć bardzo bogaty przegląd literatury rejonów, dla wielu czytelników, peryferyjnych. Dziękuję za możliwość wzięcia udziału w tak interesującym projekcie literackim wszystkim współczytaczom i inicjatorce - Padmie:)
Czas podsumować

Wprawdzie do końca wyzwania czytelniczego pozostało jeszcze parę dni, ale mimo to postanowiłam podsumować mój udział, bo czas przedświąteczny sprawia, iż mam mniej czasu.

W lipcu ostrożnie podałam trzy kraje i trzy tytuły, wiedząc, iż przeczytam więcej , gdyż do 21 grudnia było sporu czasu. Wybrałam państwa,  których literatury prawie nie znałam.
  • Ukraina: Jurij Andruchowycz, Moscoviada;
  • Rumunia: Aglaja Veteranyi, Dlaczego dziecko gotuje sięw mamałydze;
  • Chorwacja: Senko Karuza, Przewodnik po wyspie;
  • Albania: Ornela Vorpsi, Kraj, gdzie nigdy się nie umiera;
  • Izrael: Amos Oz, Poznać kobietę, Czarownik swojego plemienia, Irit Amiel, Osmaleni, Rina Frank, Każdy dom potrzebuje balkonu;
  • Egipt: Nayra Atiya, Khul-khaal;
  • Chile: Isabel Allende, Dom duchów.
Przede wszystkim przemierzałam Europę wschodnią od środka w kierunku południowym, by przekroczyć Morze Śródziemne i dłużej zatrzymać się w Izraelu oraz Egipcie (dosyć przypadkowo), a w końcu poznać twórczość popularnej Chilijki. Każda książka pozwoliła mi na chwilę spojrzeć nie tylko na problemy natury społeczno-historycznej, ale  jeszcze raz zatrzymać się przy CZŁOWIEKU i jego uniwersalnych problemach.
Dziękuję Padmie za niestrudzoną organizację a uczestnikom za inspirację.
sobota, 12 grudnia 2009
Pochwała macochy

Pochwała macochy (Elogio de la madrastra), Mario Vargas Llosa, przekład Carlos Marrodan Casas, Znak, Kraków 2009

Pochwała macochy

Powieść "Pochwała macochy", napisana w 1988 roku, to krótka historia rodziny don Rigoberta, który powtórnie wyszedł za mąż. Jednakże szczęście małżonków nie będzie trwać wiecznie. Na swoje czterdzieste urodziny don Lukrecja otrzymuje list miłosny od swego pasierba, ucieszona, oddala od siebie wszelkie obawy, wierząc, że została całkowicie zaakceptowana w nowym, rodzinnym gronie. Lecz igraszki toczą się nie tylko pomiędzy parą małżeńską...

Najdokładniej przedstawioną postacią jest pan domu, którego kilkugodzinne ablucje w łazience opisuje pisarz tworząc coś, co Anthony Burgess nazwał "pornografią higieny". Jak dla mnie najnudniejsze fragmenty tej książki. Wyrywanie włosów z uszu, które urasta do rangi uświęconego rytuału mnie nie przekonało. 

"Niezłomna wola ujarzmienia niewdzięcznego warcholstwa własnego ciała poprzez przymuszanie go do istnienia w ramach określonych zasad estetycznych - przy czym trzymał się norm ustalonych przez jego niezależne gusta i, w pewnym stopniu, gust Lukrecji, dzięki różnorakim technikom wykorzeniania, przycinania, wypleniania, podlewania, ścierania, strzyżenia, polerowania itp., które zdołał opanować niczym wyśmienity rękodzielnik swoją sztukę - oddzielała go od reszty ludzi i budziło  w nim to cudowne wrażenie, które z chwilą, gdy złączy się w mrokach alkowy ze swą małżonką, osiągnie apogeum wyjścia poza czas."

Ten fragment wybrałam ze względu na jego  figlarną przewrotność, bo czyż to nie kobietom zależy na ujarzmieniu ciał?

c. d. Śmietanka literacka

20:35, bsmietanka , Peru
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 grudnia 2009
MALEZJA i "Faktoria jedwabiu" Tash Aw

 

Kolejny raz zawitałam do Malezji, kraju bardzo mi bliskiemu. Tym razem przeczytałam "Faktorię jedwabiu", o której więcej piszę tu.

"To oślepiające, nieobecne światło" - Tahar Ben Jelloun

Nie wyznaję żadnej religii, więc po lekturze zamiast zakrzyknąć: "Bóg jest wielki!", westchnęłam tylko: "Człowiek jest wielki...". Może wiele znieść, o czym przekonała nas już Zofia Nałkowska w "Medalionach". Polska literatura obozowa nie porusza jednak chyba wcale PTSD (a w tym przypadku można odrzucić przedrostek "post-") i funkcji ucieczki we własny świat po to, by przetrwać. Marokański pisarz Tahar Ben Jelloun dużo miejsca poświęca mechanizmom na przeżycie głównego bohatera, zamkniętego na ponad 18 lat w straszliwym, tajnym więzieniu na pustyni Tazmamart za udział w zakończonym klęską zamachu stanu na króla Hassana w 1971 roku.

Na lekturę recenzji tej wspaniałej, poruszającej opowieści podbudowującej na duchu, zapraszam na mój blog.

11:26, chihiro2
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 grudnia 2009
Niepokorna córka



Tym razem wylądowałam w Wietnamie...

"Niepokorna córka" to interesująca biografia Wietnamki Xuan Phuong. Niesamowite, ile człowiek może przecierpieć i pomimo tego wytrwać i nigdy nie upaść na duchu, zachować głęboki patriotyzm, a jednocześnie zdolność samodzielnego myślenia w samym centrum masowej propagandy... 

dalsza część w Zapiskach bursztynowej
20:31, aga_bursztynowa , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
Kraj, gdzie nigdy się nie umiera


„Kraj, gdzie nigdy się nie umiera” Orneli Vorpsi to mała objętościowo książka, która jednak niesie dużo emocji i daje dużo do myślenia. Ornela Vorpsi pochodzi z Albanii, jednak od lat mieszka w Paryżu, a tę książkę napisała po włosku. W tej książce wraca wspomnieniami do kraju swojego dzieciństwa i młodości, nie są to jednak wspomnienia piękne i radosne – raczej ambiwalentne i z lekka podszyte strachem i niepokojem.

Wszystkie wrażenia z lektury tutaj.

11:16, kot_kreskowy84 , Albania
Link Dodaj komentarz »