piątek, 25 września 2009
Piknik pod Wiszącą Skałą

Okładka książkiDo napisania „Pikniku pod Wiszącą Skałą” zainspirowały Joan Lindsay wydarzenia sprzed ponad stu lat, jakie miały miejsce w dzień Świętego Walentego w Woodent w Australii. Uczennice z pensji Appleyard dla panien z dobrych domów pod opieką nauczycielek i woźnicy pojechały na piknik pod tytułową Wiszącą Skałą.

Podczas pikniku dochodzi do splotu dziwnych i niewyjaśnionych nigdy zdarzeń. Zegarki uczestników zatrzymują się na godzinie dwunastej i nikt nie wie dlaczego, cztery panienki oddalają się od grupy w kierunku Wiszącej Skały skąd powraca tylko jedna z nich, Edyta, w stanie głębokiego szoku i całkowitej amnezji. Pozostałe trzy, wraz z jedną z nauczycielek, której odejścia nikt nie zauważa, znikają bez śladu. Po kilku dniach zostaje odnaleziona jedna z dziewcząt i również nic nie pamięta z piknikowych wydarzeń. Poszukiwania nie przynoszą żadnego rezultatu i dziewczyny nigdy nie zostały odnalezione.

Główną nić książki stanowi wpływ tych przypadkowych zdarzeń na losy wszystkich postaci w niej występujących, z jednoczesnym ukazaniem zależności i konwenansów związanych z klasowym podziałem społeczeństwa. Wszyscy, począwszy od stajennego i pokojówek, przez nauczycielki i średniozamożne pensjonarki po bogatą i zmanierowaną arystokrację, odczują zmiany „tajemnicy pensji”. Czytelnik może obserwować klasyczne już dzisiaj zabiegi, podejmowane przez właścicielkę szkoły, zmierzające do „ukręcenia łba sprawie” i odwrotny wręcz efekt tych zabiegów w postaci rosnącego zainteresowania prasy, policji i społeczeństwa.

Atutem książki jest styl pisarki, ukazujący wyższe warstwy społeczne oraz sztywne konwenanse z początku wieku w sposób ironiczno-sarkastyczny. I gdyby nie ten atut, opowieść byłaby niezbyt ciekawa, a to z tego prostego powodu, że po kilkudziesięciu latach od jej pierwszego wydania pisarstwo z obszaru pt: „Tajemnice XX wieku” poczyniło wielkie postępy w narracji i trickach budujących poziom napięcia i tajemniczości, niezbędne przy tego typu powieściach. Tutaj mamy po prostu lekturę lekką, łatwą i przyjemną o nieskomplikowanej, jednowarstwowej fabule, nie wymagającej głębokiego intelektualnego zaangażowania. Ot, po prostu, książka dla relaksu.

Wpis pochodzi z bloga: http://mojelektury.blogspot.com

piątek, 04 września 2009
"Mam łóżko z racuchów" Jaclyn Moriarty

W literacką podróż do Australii wybrałem się razem z Jaclyn Moriarty i jej "Mam łóżko z racuchów". Spodziewałem się ożywczej i magicznej wędrówki z kangurami i nawalonym eukaliptusem misiem w tle, ale niestety. Raz, że Australii w powieści Australijki jak na lekarstwo, dwa, że historia nudna i, oprócz próby ratowania jej w końcówce ożywieniem akcji, po prostu mdła. Ale po kolei ...

Reszta na Śmieciuszku.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Piknik pod Wiszącą Skałą, Joan Lindsay (Australia)

"Piknik pod Wiszącą Skałą" pokazuje Australię taką, jaką miałam nadzieję zobaczyć (oczyma wyobraźni) w powieści "Mam łóżko z racuchów". Ta druga książka pozostawiła mnie w stanie niedosytu, podróż na antypody bez pobytu w buszu nie była do końca udana, dlatego tak szybko wróciłam w klimaty australijskie.

Recenzja TUTAJ

środa, 05 sierpnia 2009
Mam łóżko z racuchów, Jaclyn Moriarty

Australia zajmuje pierwsze miejsce na mojej liście podróży marzeń. Nic dziwnego, że wybrałam się w peryferyjną podróż literacką na antypody. "Mam łóżko z racuchów" to powieść australijskiej pisarki, jednak niewiele w niej samej Australii. W zasadzie akcja książki mogłaby mieć miejsce w dowolnym zakątku świata. Nie mniej jednak, nie żałuję wyboru tej lektury.

Trzypokoleniowa rodzina Zingów ma sekret, sekret tak wielki, że wtajemniczeni mogą być tylko członkowie najbliższej rodziny Zingów. Całość TUTAJ

poniedziałek, 03 sierpnia 2009
‘Mam łóżko z racuchów’ – J. Moriarty
racuchy

Pierwsza peryferyjna powieść. Zaczęłam swoją przygodę z tym wyzwaniem od dalekiej Australii. Recenzję można przeczytać tutaj.
czwartek, 09 lipca 2009
Australia: Nicholas Drayson "Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej"

 

 

Powieść autorstwa urodzonego w Anglii australijskiego pisarza, opowiadająca o przygodach Hindusa, obywatela Kenii. Chyba innej, bardziej egzotycznej i kosmopolitycznej lektury, nie byłabym w stanie sobie znaleźć, aby zainaugurować swój start w wyzwaniu "Literatura na peryferiach".

Rose Mbikwa, Szkotka, wdowa po kenijskim opozycjoniście, jest prezesem Wschodnioafrykańskiego Towarzystwa Ornitologicznego i w każdy wtorkowy poranek organizuje dla wszystkich członków klubu spacery w poszukiwaniu różnych gatunków zamieszkujących Kenię ptaków. Jednym z ornitologów-amatorów jest pan Malik, sześciesięciojednoletni mężczyzna, który od kilku już lat wzdycha potajemnie do przewodniczącej spotkaniom damy. Kiedy jednak decyduje się zaprosić ją na doroczny Bal Myśliwski, z podobnym zaproszeniem pojawia się Harry Khan, jego dawny kolega ze szkolnej ławy. Członkowie najbardziej nobliwego męskiego klubu w Kenii, Asadi Club, decydują, że sprawa zaproszenia Rose to sprawa honorowa. Staje zakład: który z rywali zaobserwuje w ciągu tygodnia więcej ptaków, ten uzyska prawo zaproszenia pięknej ornitolożki na bal…

 

Ciąg dalszy recenzji na Dzienniku Literackim.

 

21:48, anahstasia , Australia
Link Dodaj komentarz »