piątek, 18 grudnia 2009
Stambuł

Stambuł. Wspomnienia i miasto (Istanbul), Orhan Pamuk, przełożyła Anna Polat, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008

Stambuł

"Stambuł" Orhana Pamuka to książka osobista. Miasto jest tu nierozerwalnie związane z Noblistą, który umie docenić jego potencjał. Historia dorastania pisarza przeplata się z historią samego miasta. Jesteśmy świadkami rodzinnych posiłków, sprzeczek i kłótni, braterskich bijatyk, zdrad i bankructw ojca oraz bezradności ich matki.

Pamuk ciekawie pisze o twórczości tureckich pisarzy, dla których inspiracją było jego rodzinne miasto. To oni wraz z Francuskimi podróżnikami ukształtowali ostatecznie wizję autora, której pozwalał rozwijać się w swej wyobraźni. Spisane podróż Nervala, Gautier i Flauberta inspirują i nakładają się na współczesny obraz miasta, które przez 100 lat tak bardzo się nie zmieniło. Niebagatelną rolę odegrały też szkice Mellinga. Artysta, przebywający w Turcji w XVIII wieku, uwiecznił z precyzją właściwą architektowi nieistniejący już Konstantynopol.

c. d. Śmietanka literacka

11:29, bsmietanka , Turcja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 grudnia 2009
Turecki "Śnieg"



Po "Śnieg" Pamuka sięgnęłam z nadzieją, iż będzie to kawałek dobrej prozy (w końcu to noblista). No i wypadałoby  od czasu do czasu przeczytać coś bardziej ambitnego. Tak sobie myślałam...
- dalsza część tutaj
02:18, aga_bursztynowa , Turcja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 listopada 2009
Przystanek trzeci

Czyli koniec podróży. Finał nastapił w Turcji. Wiecej szczegółów tutaj.

22:38, peek-a-boo , Turcja
Link Komentarze (1) »
niedziela, 01 listopada 2009
TURCJA: "Biały zamek" Orhan Pamuk

 

Biały zamek, wydany po raz pierwszy w 1985 roku, to trzecia powieść w literackim dorobku Orhana Pamuka. Choć pisarz nawiązuje w niej do opublikowanego dwa lata wcześniej Domu ciszy, obie opowieści są do siebie zupełnie niepodobne. Podczas, gdy historia rodu Darvinoğlu była na wskroś współczesną powieścią realistyczną, Biały zamek to powieść historyczna, przypominająca charakterem znacznie późniejszą Nazywam się Czerwień.

Ciąg dalszy recenzji na Dzienniku Literackim.

12:57, anahstasia , Turcja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 października 2009
"Biały zamek" Orhan Pamuk


Nowy Pamuk nie rzuca na kolana


W każdym razie mnie nie rzucił i wiernopoddańczych pokłonów składać mu na pewno nie będę. „Biały zamek” nie jest powieścią zapadającą głęboko w pamięć, choć z drugiej strony odmówić mu nie można specyficznie niepokojącego klimatu i misternej konstrukcji. W tej niewielkich rozmiarów książeczce Pamukowi udało się pożenić z sobą wiele. Może właśnie zbyt wiele. „Biały zamek” jest bowiem i stylizowaną bajką o grze pozorów i traktatem o spotkaniu wschodu z zachodem. Jest też powieścią wojenną i przygodową z małymi pretensjami do literackiej niesamowitości. Nade wszystko zaś najnowsza powieść Pamuka  jest ukłonem w stronę wielkich opowiadaczy historii, zatem także pisarzy.

Nie to jednak zwabiło mnie ku „Białemu zamkowi”. Powody mego zainteresowania były właściwie dwa (jeśli wliczymy w to kapitalną okładkę to trzy): po pierwsze zaintrygował mnie przewijający się przez książkę motyw sobowtóra, po wtóre – bo Pamuk pokazuje muzułmańskich najeźdźców z perspektywy odmiennej niż ta znana ze szkoły. Po prawdzie Noblista swych rodaków nie wybiela. W „Białym zamku” wciąż są bezwzględnymi  i nieprzewidywalnymi konkwistadorami, ale z pewnością nie barbarzyńcami za jakich uchodzili w kręgach europejskich. W tej literackiej baśni Pamuk subtelnie wygrywa tą różnicę, portretując Turków nie tylko jako polityczną i militarną potęgę, ale również naród zafascynowany nauką i doskonale zdający sobie sprawę z potęgi umysłu.

Przeczytaj całość
niedziela, 11 października 2009
Nazywam się Czytelnik. Orhana Pamuka "Nazywam się Czerwień"

Jestem Czytelnikiem i chciałbym opowiedzieć Wam historię pewnej Książki, którą niedawno miałem okazję przeczytać. Jest to dziwna powieść o świecie, który nazwałby zarówno mnie, jak i Was – innych Czytelników – Niewiernymi.  Jednak muszę się Wam do czegoś przyznać – skłamałem. Nie przeczytałem bowiem tej książki, zostało mi do końca jeszcze sto stron, które ciągle odkładam na kolejny dzień. Nie myślcie jednak o mnie źle. Nie robię tego specjalnie – to Powieść tego ode mnie chce. Ona bowiem wie, że jestem Niewierny i nie rozumiem jej świata, historii, religii. Wie, jaką trudność sprawia mi malowanie w wyobraźni tysiąca obrazów, które są tam opisane. Drwi ze mnie, gdy widzi, jak wysilam umysł, aby móc zobaczyć ten jeden jedyny odcień barwy, której użył Mistrz Behzad do pokolorowania sułtańskiej szaty. Patrzy z pogardą, gdy nierozumnym wzrokiem przebiegam po linijkach kolejnego rozdziału, gdy otwiera się przede mną kolejna szkatułka, z której wyskakują nieznane mi twarze, nieznani mistrzowie, nieznane barwy. Gdy bohaterem staje się Drzewo lub Moneta, Powieść wie, że nie jestem w stanie potraktować tych bajarzy tak, jak na to zasługują – a więc jako tych, kim naprawdę są, a nie tych, jakich ja, Niewierny Czytelnik, mogę zobaczyć. Przyznam się wam jeszcze do czegoś – irytowałem się i denerwowałem. Czytałem zbyt szybko, przeskakakiwałem zdania. Czy myślicie, że Powieści mogło się to podobać? O nie. I ja to wiem. Uwierzcie mi jednak, że się starałem. Pierwsze strony i rozdziały próbowałem gryźć zębami i długo przeżuwać ich smak. W połowie jednak poddałem się. Mordercę śledziłem już tylko od czasu do czasu. Obrazy stwarzane przez słowa pojawiały się jedynie migawkowo. Gniewałem się na Czarnego, że postępuje egoistycznie, lecz nie spróbowałem zrozumieć, dlaczego. Nie mówiąc o tym, że w ogóle przestały obchodzić mnie postaci Oliwki, Bociana i Motyla, skoro pojawiały się tak rzadko, mówiły o sobie tak wiele niezrozumiałych rzeczy, a ponadto weszły w pakt z Mordercą i zwodziły mnie, aby nie tak łatwo było skazać któregoś z nich na tortury i powolną śmierć. Jestem Czytelnikiem Niewiernych, a mój pobieżny rysunek zawiśnie w kawiarni Meddaha jedynie wtedy, gdy przyjdzie wieczór zabaw i uciech, a mężczyźni będą chcieli rozweselić się czyimś kosztem. I sam jestem sobie temu winien, bowiem ta Powieść pragnie kogoś, kto pochyli się nad nią, poświęci trochę więcej czasu, zada sobie trud wniknięcia w niezrozumiałe sprawy, w niejasne kwestie, w zawiłą historię. Kogoś, kto zamknie oczy i czytać ją będzie oczami serca, umysłu, wyobraźni. Strony tej Powieści mogą otworzyć się jedynie przed Wiernym Czytelnikiem.

Orhan Pamuk,

Orhan Pamuk, "Nazywam się Czerwień", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007

Źródło: www.bredablik.blogspot.com

16:06, annaliwia , Turcja
Link Komentarze (1) »
wtorek, 28 lipca 2009
Orhan Pamuk, Istanbul: Memories of a City

Pamuk, Stambuł

Kochani, podróżujemy do Turcji!

"Stambuł. Wspomnienia i miasto", bo tak brzmi polskie tłumaczenie autobiografii i literackiego przewodnika po byłej stolicy imperium, kosztowało Pamuka rodzinną awanturę i zerwanie stosunków z matką i bratem. Książka powstała w bardzo trudnym dla niego okresie, kiedy rozstawał się z żoną i kiedy umierał mu ojciec. Jak mówi Pamuk w wywiadzie z Joy E. Stocke, pomimo tego że wszystko układało się fatalnie, każdego rana wstawał, brał zimny prysznic, siadał i pisał, skupiając się przede wszystkim na pięknie książki.

Z tej niesamowitej samodyscypliny i bolesnego otwarcia powstała książka, będąca zarówno autobiografią pisarza jak i biografią miasta. Oba tematy są równie ważne, każdy zatopiony (jeżeli nie utopiony) jest w tak samo rozległym morzu melancholii, która nie opuszcza umęczonego umysłu pisarza ani na chwilę. Pamuk chce, byśmy tym wytrychem otwierali wszystkie obrazy i wspomnienia dotyczące miasta. To stanowcze narzucanie wizji może być jednak chwilami męczące. Nie dziwię się więc, że Max Cegielski w swojej wersji Stambułu tak się zżyma na pamukową melancholię.

Czym jest hüzün, czyli tureckie wersja czarnego nastroju i smutnej zadumy? Pamuk przypomina o źródle słowa, które wywodzi się z arabskiego i pojawia się w kilku miescjach w Koranie, oznaczając głęboką, duchową stratę. Pisarza jednak nie satysfakcjonuje ani religijna koncepcja słowa ani filozoficzna, podobna do choroby opisywanej przez Roberta Burtona w "Alchemii Melancholii". Według Pamuka hüzün właściwy jest wszystkim mieszkańcom Stambułu, bo reprezentuje poczucie straty, smutek z powodu widoku ruin, na miejscu niegdyś wielkiej potęgi imperium. Miasto oglądamy w biało-czarnych kolorach, jak ze starej fotografii, która uwieczniła coś, co już nie istnieje. Jeden rozdział książki jest poświęcony tej kolorystyce, bo w niej widzimy właśnie obrazy z dzieciństwa pisarza: biało-czarną mgłę zadymionych poranków, deszczowych nocy i dni pełnych śniegu. I w tym miejscu muszę dodać istotną rzecz: książka jest pełna starych zdjęć, które z wielką przyjemnością się ogląda. Fotografie uwieczniające stare, drewiane wille znad Bosforu, rozpadające się chałupy, ciemne wąskie uliczki, stare tramwaje pokazują miasto, którego już nie ma. To metropolia z pamięci Pamuka, z jego dzieciństwa i młodości. I chyba przede wszystkim to miasto z jego melancholijnej wizji, która poddaje się myśleniu o porażce, destrukcji i deprywacji.

Chodząc po Stambule, przemierzamy wybrane części metropolii. To dzielnice, w których mieszkali zamożni. Pamuk na przykładzie własnej rodziny (jego dziadek dorobił się fortuny) przedstawia życie tych, którzy zapatrzeni byli na Zachód. W każdym domu znajdował się pokój gościnny przypominający skansen, wypchany zachodnimi mebalmi i bibelotami. Pokój był wykorzystywany tylko od wielkich okazji, by potem przez większą część roku stać odłogiem. Rodzinne kłótnie czy niepowodzenia biznesowe ojca pisarza sprawiły, że rodzina przenosiła się do mniejszych bądź większych domów w Stambule. Wraz z tymi przeprowadzkami śledzimy dzieciństwo i młodość Pamuka, który jako dorastający chłopak chciał zostać malarzem. Jednak siła perswazja matki i liczne kłótnie sprawiły, że podjął inną decyzję dotyczącą swojej przyszłości.

Na ciąg dalszy zapraszam do Tygla - Orhan Pamuk, Istanbul: Memories of a City

23:02, maga-mara , Turcja
Link Komentarze (1) »
sobota, 25 lipca 2009
Stella Aciman. Cień minionych lat.
Okazuje się - jak zwykle zresztą - że plany sobie, a ja sobie;) Nie odwiedziłam dotychczas literacko Turcji, więc zrobiłam to teraz. ZAPRASZAM.