niedziela, 16 stycznia 2011
SERBIA. "Mamidło" D. Albahari

Mam kompletną pustkę w głowie. Zupełnie nie wiem od czego zacząć, na czym się skupić, co opisać, a co przemilczeć. Tyle w tej książce samotności, pustki, żalu, miłości, nienawiści, obojętności; tyle wspomnień i luźnych myśli. Myśli, które krążyły w głowie autora zapewne od czasu opuszczenia rodzinnego kraju. Narrator i główny bohater w jednym stara się opowiedzieć kim była i co przeżyła jego matka, próbuje zmierzyć się przeszłością, która snuje się za nim jak cień i której nie ma zamiaru porzucić, bo to ona daje mu siłę i powód do tego, by żyć. Sam, w tłumie obcych sobie Kanadyjczyków zdających się mówić słowem i gestem "No tak, wy - Europejczycy...".

Urodzony tuż po II wojnie światowej, główny bohater wyrasta w domu pełnym strachu przed tym, co było i przed tym, że TO wróci. Kochająca lecz twardo stąpająca do ziemi matka (narrator, co ciekawe, nigdy nie mówi o niej "mama") uczy go jak istnieć w świecie, w którym nie można już nikomu ufać i trzeba twardo walczyć o swoje. Lecz w końcu i ona odchodzi. Gdy pozostaje mu jedynie pusty dom i wojna domowa wokoło, postanawia opuścić rodzinne strony i odgrodzić się od nich oceanem. Tylko czy aby na pewno mu się to udało...?

Krótka powieść z jednym zaledwie akapitem to próba sklejenia wszystkiego, co pojawia się w myślach autora. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, poszczególne fakty łączą się ze sobą mimo braku spójności. Nagrane na taśmach magnetofonowych wypowiedzi matki narrator próbuje złożyć w całość i na ich podstawie stworzyć powieść biograficzną. Jednak twierdzi niezmiennie, że nie potrafi pisać. I rzeczywiście, ma się wrażenie totalnego chaosu i braku jakiejkolwiek koncepcji na powstanie książki. Ale to tylko złudzenie, bowiem poszczególne zdania wyrażały więcej niż cała historia. Właśnie - w tej powieści nie liczy się wątek, całość, lecz pojedyncze myśli. Z nich właśnie należy czerpać emocje i do nich przywiązywać największą wagę.

Bardzo żałuję, że nie mogłam przeczytać "Mamidła" jednym tchem. Gdy już oderwałam się od czytania, nie miałam ochoty wracać. Nie potrafię wyjaśnić dlaczego. Być może bałam się ponownego wciągnięcia w tę dziwną relację między mną a narratorem, uwikłania w sieć dziwnych i niemożliwych do opisania emocji. Nie wiem. Lecz gdy tylko zmuszałam się do przeczytania nowego zdania - magia powracała. I trwa do tej pory. Mimo, że nie potrafię napisać o czym była ta historia, to jednak wciąż czuję niepokój i potrzebę ciągłego rozmyślania nad tym, co przekazał mi autor.


Tagi: serbia
19:13, paideia , Serbia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Serbia. "Powrót do domu" Natasha Radojcic - Kane

Trzecie peryferyjne spotkanie. Tym razem początek mojej przygody z literaturą bałkańską, mam nadzieję, że w ślad za tą pójdą kolejne, bo Bałkany pociągają mnie coraz bardziej.

"Powrót do domu" to trudna historia powracającego z wojny domowej żołnierza. Co zastanie w domu, czy łatwo jest wracać w rodzinne strony, czy uda mu się odzyskać miłość?

Na więcej zapraszam do recenzji na moim blogu.

19:53, maniaczytania , Serbia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 grudnia 2009
Czarnobylskie truskawki


Vesna Goldsworthy jest dziennikarką, pisarką i wykładowcą akademickim. Od wielu lat mieszka w Anglii, ale urodziła się w Belgardzie, w Jugosławii i tam spędziła swoją młodość. Kiedy parę lat temu dowiedziała się, że choruje na raka, przyszła jej do głowy myśl, że jej dwuletni wówczas syn nigdy jej dobrze nie pozna, że w jej osobie straci ostatnie ogniwo łączące go z bałkańską historią rodziny, że w pewien sposób zatraci element swojej tożsamości.
„Mój syn był za mały, by mógł zachować jakieś wspólne wspomnienia. Chłopiec, który w momencie postawienia diagnozy był zaledwie dwulatkiem, za dwa lub trzy lata najprawdopodobniej nie będzie mnie w ogóle pamiętać. Zdjęcia wyrugają twarz żywej osoby. Świat, z którego pochodzę, wyda mu się tak egzotyczny i daleki jak relacje dziewiętnastowiecznych podróżników z wypraw do źródeł Nilu.” [wyd. Czarne, Wołowiec 2007, s. 264]

Wydawałoby się, że historia życia osoby niezbyt znanej, nie może być ciekawa i zajmująca. Jednak autorka ma niezwykły dar, który sprawia, że nie chce się odkładać tej książki.

Cała recenzja tutaj.

11:13, kot_kreskowy84 , Serbia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 października 2009
Dwa Światy
MOST NA DRINIE

To moja duga książka z wyzwania peryferjnego. Most na Drinie został zbudowany przez wezyra imperium ottomańskiego stanowi granicę, a zarazem i nic łączącą Bośnię i Serbię, chrześcijański zachód i muzułmański wschód, których wciąż płynne granice sprowadzały na Visegrad wojny. Most, od czasu swego powstania- gdzieś w połowie XVI wieku, aż do Pierwszej Wojny Światowej, gdy został zniszczony, jest w powieści sceną, tłem wszystkich wydarzeń.  Na resztę recenzji zapraszam na mojego bloga

www.manuskrypt.wordpress.com

23:18, manuskrypt1 , Serbia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 lipca 2009
"Most na Drinie" Ivo Andrić

Tym razem wyprawiłam się na południowo-wschodnie peryferia Europy, aby zapoznać się Serbską literaturą, pisarza który za swoją twórczość dostał nagrodę nobla i związany był z krakowskimi kręgami. Wrażenia(dosyć skąpe) z lektury tutaj

19:35, kasiekas , Serbia
Link Dodaj komentarz »