sobota, 12 grudnia 2009
Pochwała macochy

Pochwała macochy (Elogio de la madrastra), Mario Vargas Llosa, przekład Carlos Marrodan Casas, Znak, Kraków 2009

Pochwała macochy

Powieść "Pochwała macochy", napisana w 1988 roku, to krótka historia rodziny don Rigoberta, który powtórnie wyszedł za mąż. Jednakże szczęście małżonków nie będzie trwać wiecznie. Na swoje czterdzieste urodziny don Lukrecja otrzymuje list miłosny od swego pasierba, ucieszona, oddala od siebie wszelkie obawy, wierząc, że została całkowicie zaakceptowana w nowym, rodzinnym gronie. Lecz igraszki toczą się nie tylko pomiędzy parą małżeńską...

Najdokładniej przedstawioną postacią jest pan domu, którego kilkugodzinne ablucje w łazience opisuje pisarz tworząc coś, co Anthony Burgess nazwał "pornografią higieny". Jak dla mnie najnudniejsze fragmenty tej książki. Wyrywanie włosów z uszu, które urasta do rangi uświęconego rytuału mnie nie przekonało. 

"Niezłomna wola ujarzmienia niewdzięcznego warcholstwa własnego ciała poprzez przymuszanie go do istnienia w ramach określonych zasad estetycznych - przy czym trzymał się norm ustalonych przez jego niezależne gusta i, w pewnym stopniu, gust Lukrecji, dzięki różnorakim technikom wykorzeniania, przycinania, wypleniania, podlewania, ścierania, strzyżenia, polerowania itp., które zdołał opanować niczym wyśmienity rękodzielnik swoją sztukę - oddzielała go od reszty ludzi i budziło  w nim to cudowne wrażenie, które z chwilą, gdy złączy się w mrokach alkowy ze swą małżonką, osiągnie apogeum wyjścia poza czas."

Ten fragment wybrałam ze względu na jego  figlarną przewrotność, bo czyż to nie kobietom zależy na ujarzmieniu ciał?

c. d. Śmietanka literacka

20:35, bsmietanka , Peru
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 listopada 2009
Miasto i psy

Miasto i psy (La ciudad y los perros), Mario Vargas Llosa, przełożył Kazimierz Piekarec, Kolekcja Gazety Wyborczej

Miasto i psy

Książka, która otworzyła peruwiańskiemu pisarzowi drogę na literacki parnas i wzmogła falę mody na powieści iberoamerykańskie. Latynoamerykański macho, jakim był ojciec Maria, chciał wychować syna na mężczyznę i zdusić w zarodku podejrzane tendencje do pisaniny, więc wysłał go do szkoły wojskowej. Te kilka lat dostarczyło synowi inspiracji, która utwierdziła go tylko w literackiej karierze.

Miejsce akcji to głównie Szkoła Wojskowa im. Leoncia Prado, wysłani tam młodzieńcy zwykle słyszeli od rodziców, że to uczyni z nich prawdziwych mężczyzn, większość z nich nie miała innego wyboru dalszej drogi edukacji. Szkoła jest miejscem kosmopolitycznym, uczęszczają do niej biali, czarni, górale - młodzieńcy ze wszystkich stron kraju, wszyscy muszą dorosnąć, zmierzyć się z wzajemną bezwzględnością i niechęcią. Jednak wojskowy dryl, koszarniaki, surowość przełożonych nie są w stanie ograniczyć młodzieńczej fantazji i energii. Dyscyplina to tylko pozór, który doprowadza do coraz większej degeneracji chłopców. Bezlitosny regulamin, który ma przystosować tak odmienne i niezależne jednostki jakimi są dorastający kadeci przynosi skutek wręcz odwrotny. Pierwsze roczniki przechodzą przez coś, co my nazywamy falą, jednak nie wszyscy się jej poddają, nasi bohaterzy zawiązują organizację Koło, której charyzmatycznym przywódcą staje się Jaguar, najsilniejszy i najbardziej szalony kadet. Przejmują handel tytoniem i alkoholem, wymykają się do miasta, kradną pytania testowe - kontrabanda kwitnie. Jednak ostatnia kradzież zadań egzaminacyjnych doprowadza do tragedii, której ofiarą staje się Niewolnik, najwrażliwszy z chłopców. Jego polubowne zachowanie i uczciwość nie przysporzyła mu przyjaciół, a samych dręczycieli. Taka nieprzystosowana jednostka, wiecznie tkwiąca w innym świecie, budzi podejrzliwość otoczenia przyzwyczajonego do brutalności życia, cwaniactwa, wykorzystywania słabszych.

c.d. Śmietanka literacka

09:34, bsmietanka , Peru
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 sierpnia 2009
PERU: Kto zabił Palomina Molero? – Mario Vargas Llosa

Pierwsza wyprawa w ramach Wyzwania Peryferyjnego okazała się być wyprawą do Peru. Wybór totalnie przypadkowy, w Peru (czytelniczo oczywiście ... a podróżniczo tym bardziej ;) jeszcze nie byłam (ewentualnie sobie nie przypominam), a mnogości książek Mario Vargasa Llosy od dłuższego czasu przyglądałam się z zaciekawieniem. Nie było ono na tyle duże, by coś zakupić, ale wypożyczyć to i owszem. Nie wiedząc co mnie czeka, z półki bibliotecznej z premedytacją wybrałam najcieńszą z jego książek. Myślałam że takie 150 stron będzie prawie na jeden wieczór... Nie uwierzycie! Męczyłam ponad tydzień! I właściwie gdyby nie wyzwanie, na pewno rzuciłabym książką w najdalszy kąt!

O tym dlaczego, możecie przeczytać na blogu w kąciku z książkami.

Zapraszam.

01:27, net.a.a , Peru
Link Komentarze (4) »