sobota, 17 października 2009
Miłość jak pole bitwy

Lata 40. i 50. XX wieku. Środowisko szanghajskiej klasy średniej, styk chińskiej tradycji i wpływów Zachodu. Dramatyczne opowieści z wojną w tle, uczuciowe perypetie niczym z hollywoodzkich klasyków kina, bohaterowie biegli w ujmującej – a obecnie nieco zapomnianej – sztuce uwodzenia. A zatem polityka i miłość, młodość skażona cynizmem, szpiegowskie intrygi. Dla czytelnika współczesnego historie Eileen Chang są podróżą w czasie i przestrzeni – do urokliwego, lecz trudnego świata, gdzie potrzeby serca zderzają się z wszechwładnym konwenansem. Autorka z wielkim talentem kreśli portrety psychologiczne swoich postaci, a przy tym w sposób subtelny i przykuwający uwagę opowiada o ich skomplikowanych losach. (merlin.pl)

Nie znam innych książek tej autorki, ale myślę że po lekturze tejże, chętnie sięgnęłabym po najnowszą “Czerwona róża, biała róża”.  Piękna okładka, piękna kobieta pełna melancholii, siły i pewności siebie, a jednocześnie nadziei na lepszy świat. Tak ją odczytuję. Tak również jest w książce. Kilka opowiadań, w których główną rolę odgrywają silne kobiety, zarówno te z wyższych sfer jak i te działające gdzieś w podziemiu. Wszystko owiane mgłą niepewności, bo kraj w którym żyją przechodzi zmiany. Każdy dąży do własnego bezpieczeństwa, stabilizacji i pewności. Książka o bezustannej walce o własne miejsce w świecie, który jest pełen podziałów,  o tym jak ciężko połączyć konwenanse i tradycje z nadchodzącą nowoczesnością, książka podana w bardzo piękny sposób ….

“Pewnego razu, gdy Yuanmei pochwaliła urodę pani Xun, pani Wu oburzyła się wręcz:
– Nie widziałaś jej kiedyś. Miała piękne oczy, z takim szelmowskim błyskiem. Kiedy wyszła za mąż, jej spojrzenie zgasło. Cała zgasła… – Głos pani Wu załamał się, oczy jej poczerwieniały.”

Pełno tu różnych pięknych opisów, mądrości.. No, nie umiem nic więcej napisać, chcecie czytajcie, nie chcecie – nie czytajcie :)

13:39, 2lewastrona , Chiny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 września 2009
 

Poczatkowo miałam zakończyć jedno wyzwanie kolorowe i zacząć drugie. Ale kiedy poszłam do biblioteki i wybrałam książki do wyzwania peryferyjnego, to nie mogłam się  im oprzeć. Dlatego postanowiłam połączyć je i czytać książki z obydwu wyzwań na przemian. Jako, że pierwszą książkę z kolorowego czytania mam już za sobą, to teraz wzięłam się za "Górę Dusz".  Recenzję napisałam na moim blogu www.manuskrypt.wordpress.com

P. S. dlaczego w kategoriach nie ma Chin?

21:28, manuskrypt1 , Chiny
Link Komentarze (2) »