poniedziałek, 21 grudnia 2009
Miłość i pieczenie chleba to jedno

Ja jak zwykle na ostatnią chwilę, ale udało mi się skończyć. Tym razem Nowa Zelandia i książka "Nie samym chlebem" Sahry-Kate Lynch.

Na początku książka wydała mi się nudnawa. Bo co my tu mamy za historię? Trzydziestokilkuletnia Esme, matka czteroletniego rudzielca, żona Poga, mieszka w Domu w Chmurach, razem z teściem i babką.  

Dalsza część w Zapiskach bursztynowej

19:13, aga_bursztynowa , Nowa Zelandia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 listopada 2009
Błogosławieni, którzy robią ser

Po wielu pozytywnych recenzjach, jakie przeczytałam na temat tej książki podchodziłam do niej w dużą ciekawością i nadzieją na coś wyjątkowego. Ale niestety tym razem się zawiodłam. Już sam fakt, że w bibliotece książka stała na półce „romanse” (nie lubię i z reguły nie czytam romansów) a nie „literatura nowozelandzka” dał mi trochę do myślenia, ale przecież niedawno czytałam „Miłość ponad czasem” – też niby romans, a jednak mający to coś. Jednak w przypadku „Błogosławionych…” to jest naprawdę tylko romans. Owszem, jest w tej opowieści ciepło i wyjątkowa atmosfera, ale to nie wystarcza. Podobał mi się obraz farmy, na której głównie toczy się akcja książki – mała irlandzka wieś na wybrzeżu, pełna słońca, zieleni i kwitnących kwiatów, podobał mi się też przytulny dom i pomysł na przygarnianie ludzi (głównie kobiet) na życiowych zakrętach, by pomóc im wyjść na prostą. Ale nie podobała mi się cała fabuła.

Ciąg dalszy (w tym spoiler) na moim blogu - zapraszam.

12:49, kot_kreskowy84 , Nowa Zelandia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 października 2009
Błogosławieni, którzy robią ser, Sarah-Kate Lynch


"Joseph Corrigan i Joseph Feehan, znani jako Corrie i Fee, produkują na swej farmie w Irlandii najlepszy ser na świecie. Ich problemem jest brak potomków, którzy przejęliby rodzinny interes. Co prawda Corrie ma wnuczkę Abbey, ale mieszka ona w prymitywnej chacie na maleńkiej wyspie na Pacyfiku wraz z mężem opętanym poczuciem misji, której celem są tubylcy, a właściwie ich kobiety. W tym samym czasie na innym kontynencie Kit Stephens nie potrafi sobie poradzić ze stratą żony i nienarodzonego dziecka... Może go uratować tylko cud. Czy zdarzy się on w magicznym miejscu w odległej Irlandii, gdzie ciężarne wegetarianki doją krowy w rytm melodii z musicalu ?Dźwięki muzyki?, a w piwnicy dojrzewają aromatyczne sery? I gdzie przez przypadek spotykają się mężczyzna po przyjściach i kobieta o złamanym sercu. W tej ciepłej opowieści spotkamy całą galerię oryginałów, którym nie zawsze układa się w dzisiejszym świecie. Szukając własnego miejsca, poznają smak przyjaźni i miłości. A przede wszystkim poznają samych siebie."

Prószyński i S-ka, 2002

Wspaniała opowieść.

Chciałam mniej więcej powiedzieć o czym, ale widzę, ze to jest w nocie wydawcy, więc żeby się nie powtarzać dodam, że

powieść napsiana jest w specyficznym klimacie: beztroska spokojna irlandzka wieś i urokliwe gospodarstwo, zamieszkałe przez niezwykłych ludzi.

Pomiędzy tym magia, miłość i przeznaczenie.

Do tego dodamy mnóstwo humoru i już mamy kwintesencję dobrej powieści.

Tutaj poznacie trzy koty, które wabią się: Jezus, Maria i Wszyscy Święci, poznacie obsługę pasteryzatora mleka o nazwie: "Stary pierdzący tyłek", dowiecie się, co to jest "dotko" i dogłębnie poznacie pracę serowarów.

Postokroć polecam !!! :)