poniedziałek, 05 października 2009
"Kochankowie mojej matki" Christopher Hope


Ciocia Zosia radzi: pielęgnujcie swojego wewnętrznego lenia – nigdy nie wiadomo kiedy się przyda.


Niewiele brakowało, abym lekturę „Kochanków mojej matki” porzuciła po przeczytaniu jakiś 50 stron. Naszła mnie wówczas dojmująca refleksja, że właściwie Afryka nie jestem kontynentem, który w jakiś szczególny sposób mnie pociąga. Zuchwale stwierdziłabym wręcz, że kulturowo nie ma w sobie nic, co by mnie ciekawiło. Co innego Europa, albo Azja, ale Afryka? Może niekoniecznie, więc skoro niekoniecznie to po co czas marnotrawić na książkę, jakby nie patrzeć, słusznej objętości? O dziwo żadnego użytku z tych deliberacji z samą sobą nie zrobiłam. Wewnętrzny leń nie pozwolił mi ruszyć się z fotela, pod ręką nie miałam żadnej innej książki, więc czytałam dalej, a z każdą kolejną stroną powieść Christophera Hope’a podobała mi się coraz bardziej, bardziej i jeszcze bardziej.

Przeczytaj całość