wtorek, 17 listopada 2009
Cienie na trawie

Książka "Cienie na trawie" jest przedstawiana jako kontynuacja "Pożegnania z Afryką". Myślę jednak, że bardziej właściwe byłoby stwierdzenie, że jest to – uzupełnienie "Pożegnania z Afryką". Na tę niewielką książeczkę składają się cztery opowieści, w których pisarka wspomina swoich afrykańskich służących, pomocników, mieszkańców okolicznych plemion, na których losy wpłynęła i którzy pozostali w jej pamięci na zawsze. Trzy pierwsze rozdziały nawiązują do ich wzajemnych relacji podczas pobytu w Afryce, natomiast ostatni opowiada o życiu afrykańskich przyjaciół już po powrocie Karen Blixen do Danii. Dla nich wszystkich autorka stała się ich Mesanhib Blixen.

Jest to niezwykle piękna i mądra książka, a złożyło się na to wiele czynników. Po pierwsze - znakomite, wysmakowane, lekkie pióro Karen Blixen. Jakaś trudna do zdefiniowania elegancja emanuje z jej stylu, z każdego zapisanego zdania. Urzekają niemal poetyckie opisy. Kiedy Blixen pisze, to nawet fragment o sprowadzonej z Paryża sukience z fiszbinami wydaje się ciekawy.

Zobaczcie, jak gustownie można pisać o starzeniu się afrykańskich kobiet: "Z biegiem czasu kobiety Kikujusów kurczą się i robią się coraz ciemniejsze; w porównaniu z Nditos, pełnymi życiodajnych soków leśnymi lianami, których skóra przypomina barwą cynamon, staruszki wyglądają jak pałeczki węgla drzewnego, lekkie jak piórko, całkowicie wysuszone i z pewnego rodzaju posępną żartobliwością w głębi serc, szlachetne, pierwszorzędne twory zręcznego wypalacza naszego istnienia."

Wspomnienia Blixen obnażają jej klasę i wykształcenie, oczytanie i kindersztubę oraz trafność w psychologicznych analizach opisywanych bohaterów. Od razu widać, że arystokratyczne wychowanie nie poszło na marne. Do tego trzeba dodać umiejętność budowania niepowtarzalnego, ciepłego nastroju oraz kobiecą wrażliwość. Doprawdy trudno się oderwać od czytania, a kiedy zamykasz ostatnią stronicę, pozostaje żal, że to już koniec. Dawno już tak nie zatraciłem się w czytaniu.

Poza tym, w książce można również podziwiać portrety niektórych bohaterów, naszkicowane przez samą autorkę. Naprawdę gorąco polecam, bo przecudnej urody jest to proza.

Karen Blixen – Cienie na trawie, tytuł oryginału Shadows on the Grass, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 1995, przełożyła Małgorzata Klimek, ISBN 83-7120-147-8, objętość 111 stron.

Wpis pochodzi z bloga Moje lektury

23:51, quaffery , Dania
Link Dodaj komentarz »