czwartek, 03 grudnia 2009
Sto pięćdziesiąt siedem warkoczyków panny młodej

Do przeczytania tej książki zachęciła mnie recenzja Prowincjonalnej Nauczycielki. Skusiłem się i nie żałuję, bo jest to na prawdę ciekawa lektura, lektura o dagestańskich kobietach, o obyczajach, o życiu w górskiej wiosce. Jest to opowieść o czasach, których już nie ma, o tradycji (czyli adacie), która bezpowrotnie odeszła w niepamięć, zarówno z tym wszystkim, co odbierało kobietom podmiotowość, jak i z tym, co było w niej pozytywne.

Dagestańska dziennikarka, Fazu, otrzymuje zlecenie napisania artykułu o kobiecie socjalistycznej, takiej co to ma w każdym kątku po jednym dzieciątku, jest dobrą żoną, kochającą matką i przodownicą pracy. Fazu (czyli Ognisty Ptak) wyjeżdża w swoje rodzinne strony, do położonego w surowych górskich klimatach aułu o nazwie Gini-gatli, gdzie spotyka się ze swoimi bliskimi, wspomina dzieciństwo, na nowo styka się z miejscowymi obyczajami. Tutaj następują liczne retrospekcje, legendy, podania, opowieści przedstawiające losy wielu kobiet. Tym sposobem artykuł o dagestańskiej kobiecie niepostrzeżenie zamienia się w książkę o nich wszystkich, o kobietach z Gini-gatli.

A jest to miejsce niezwykłej urody. “Góry są piękne i wspaniałe o każdej porze roku, a zwłaszcza jesienią, o pierwszym brzasku dnia, gdy ostre grzbiety skalnych urwisk prześwitują przez delikatną mgiełkę porannych oparów. W promieniach wschodzącego słońca wierzchołki wyglądają jak skąpane w purpurze i złocie. Z ciemnych otchłani wąwozów wolno podnoszą się ku górze lekkie obłoki, pną się wciąż wyżej i wyżej, tracą kształt, rozpływają się na bezkresnym niebie. Gdzieniegdzie góry jakby były poprzecinane brzytwą od wierzchołków do podstawy. Wąskie ścieżynki, ciemne korytarze, głuche skręty labiryntów, gdzie nawet w słoneczne południe panuje półmrok, wszystko to sprawiło, że góry te są jeszcze bardziej złowrogie i piękne, niczym skarbnica odwiecznych tajemnic…. Nigdzie ani krzaczka, ani nawet trawki. Gigantyczny chaos nagich kamieni.

To, co urzeka w tej powieści najbardziej, to pozytywne nastawienie do życia, tradycja i mądrość ludowa. Zobaczcie, jak pięknie o życiu mówi Fazu: “Przyszłam na świat nie wyrażając na to zgody. Czyż to nie dziwne, że człowiek rodzi się, nie mając w tym swego udziału. Jak to dobrze znaleźć się nagle na świecie! Nagle stać się tak bogatym, mieć od razu wszystko: światło, słońce, ziemię drzewa, góry, źródła.” A cytaty o mądrości ludowej można przytaczać w tej powieści bez końca. Oto kilka z nich:

Nie ma bogatszego człowieka, niż biedak, jeżeli potrafi zadowolić się tym, co ma.”

Mówi się, że ten kto ukradnie, popełnia jeden grzech. Zaś ten, którego okradziono, popełnia sto grzechów, podejrzewając stu niewinnych.”

Im więcej dobrego czynimy innym, tym więcej pozostaje nam

Życie gospodarza przedłuża się o czas poświęcony przez niego gościom.”

Rzeczka, która śpieszy się, nie trafia do morza.”

Kobieta! Jest ona jak ziarno w ziemi i kłos na łodydze, jak łoza mocno w ziemię wrośnięta. Jest także jak wino, które oszałamia najtrzeźwiejszych i otrzeźwia najbardziej pijanych.”

Fazu Alijewa – “Sto pięćdziesiąt siedem warkoczyków panny młodej”, tytuł wydania rosyjskiego “Rosa osiada na każdej trawce”, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1976, tłumaczyła Grażyna Strumiłło-Miłosz,  objętość 246 stron.

Wpis pochodzi z bloga Moje lektury