czwartek, 21 stycznia 2010
Literatura na peryferiach - podsumowanie wyzwania (czyli że lepiej późno, niż wcale)


Wyzwaniu sprostałam. Zgodnie ze swoimi założeniami odwiedziłam (w terminie!) Maroko, Egipt oraz Afganistan. Każda z tych literackich podróży nie tylko wzbogaciła moją wiedzę, ale też dostarczyła niesamowitych przeżyć. Każdy tytuł okazał się książką wartościową. Dlatego dziękuję Padmie za organizację wyzwania. Czytało się świetnie. Nie zdążyłam z recenzjami, ale już nadgoniłam zaległości i mogę wyzwanie podsumować.
Przeczytałam i z czystym sumieniem polecam:

1) To oślepiające, nieobecne światło, Tahar Ben Jelloun (MAROKO)
2) Wyjście z Egiptu, Andre Aciman (EGIPT)
3) Chłopiec z latawcem, Khaled Hosseini (AFGANISTAN)



środa, 30 grudnia 2009
Podsumowanie

Jeszcze jedno podsumowanie

Tym razem, podobnie jak w „pierwszych” wyzwaniach zrealizowałam 100% planu. Osiągnęłam to w prosty sposób - listę utworzyłam na podstawie skompletowanych wcześniej  książek.

Ostatnia przeczytana w ramach tego wyzwania książka, to Sekret holenderskiej autorki Anny Enquist.

Opowieść o pianistce, która poświeciła się muzyce, rezygnując dla niej z życia osobistego. O końcu kariery zadecydowały za nią jej stawy, dzięki czemu pod koniec życia, nieoczekiwanie dostała od losu dużo czasu na zastanawianie się nad swoimi wyborami. Poznajemy ją tuż przed wybuchem II wojny światowej, gdy zaczyna lekcje gry na pianinie. Potem uczestniczymy w najważniejszych wydarzeniach jej życia (z tym że nie są one opisane w żadnym porządku chronologicznym). Już na początku książki wiadomo, że chce się z nią spotkać mężczyzna, z którym jak się potem dowiadujemy, kiedyś była mocno związana i którego porzuciła dla tournee w Ameryce. Opowieść z cyklu – co by było gdyby było. Książkę czyta się miło. Mnie przeszkadzało momentami tłumaczenie, ale też nie aż tak, by mi zabierało radość czytania.

O kobietach były jeszcze dwie książki jedna, która mi się podobała: z Senegalu Ken Bugul Ulica Felix-Faure i jedna, którą z trudem doczytałam do końca: z Południowej Korei, Oh Jeonghui - Miłość zeszłej jesieni i inne opowiadania.

W ramach wyzwania przeczytałam jeszcze fajną przygodową książkę z Libanu: Jocelyne J. Awad - Rozdroże Proroków i bardziej skłaniającą do zadumy nad piekłem Bliskiego wschodu, Palestyńczyka Said Kaszua - Arabowie tańczą.

Kilka dni temu przeczytałam książkę bardzo pasująca do tego wyzwania (z tym, że ponieważ Afganistan już wcześniej nie był dla mnie białą plamą, nie doliczyłam jej do wyzwania). Kamień cierpliwości Atiq Rahini (w zeszłym roku dostała Nagrodę Goncourtów).

Bardzo krótka opowieść - niejedno opowiadanie jest dłuższe. W pustym domu, w wyludnionej dzielnicy (mieszkańcy uciekli z powodu zbliżającego się frontu) ona opiekuje się nieprzytomnym, znajdującym się w śpiączce mężem. Trochę z nudów, trochę z samotności, po raz pierwszy w jego obecności panując nad sytuacją, zaczyna swoją opowieść ... Robi duże wrażenie. Polecam.

wtorek, 29 grudnia 2009
PERYFERIA: koniec bez końca

Plan, jak być może niektórzy pamiętają, był ambitny. Wykonanie bynajmniej nie rozczarowuje, tyle że z pierwotnymi założeniami to ono za wiele wspólnego nie miało ;) Czytanie rozłożyło mi się dość różnorodnie. Znalazło się trochę egzotyki, ale zaglądnęłam też do europejskich państw, z których literatura, z niewiadomych przyczyn, nie trafiała w moje ręce. Cała lista prezentuje się tak:

Niestety cztery ostatnie pozycje nie doczekały się do tej pory recenzji, i raczej marne szanse, by zmieniło się to w tym roku... Pozostaje mi więc tylko zobowiązać się do nadrobienia zaległości w 2010 !

A następnym razem już chyba nie będę planować ;)

Padmo droga! Dzięki serdeczne za organizację! Podziwiam, że to wszystko ogarniasz ;):) I dzięki wszystkim za towarzystwo i inspiracje, które powodują, że peryferyjne wyzwanie zdaje się nie mieć końca. Ja przynajmniej ciągle mam chęć na odkrywanie kolejnych niezbadanych zakątków literackich, czego i wam życzę!

poniedziałek, 28 grudnia 2009
Podsumowanie

Zaplanowałam dużo, niewiele się udało przeczytać. :(

Miało być:

B - Boliwia (Ameryka Południowa): Śmierć na ulicy Unzueta / Edmundo Paz Soldán

I - Islandia (Europa Północna): Duszpasterstwo koło lodowca / Halldór Kiljan Laxness (właśc. Halldór Guðjónsson)

G - Gwatemala (Ameryka Środkowa): Niejaka Mulatka / Miguel Ángel Asturias

N - Nigeria (Afryka): 19 współczesnych opowiadań nigeryjskich

P - Peru (Ameryka Południowa): Głębokie rzeki / José María Arguedas Altamirano

T - Tajlandia (Azja): Listy z Bankoku / Botan (pseud. Supa Sirising)


Z tego udało mi się przeczytać jedynie
19 współczesnych opowiadań nigeryjskich, o których napisałam TUTAJ. Bardzo wartościowa i ubogacająca lektura.

Zaczęłam też Duszpasterstwo koło lodowca. Niestety nie udało mi się jej przeczytać - odpychał mnie archaiczny język i do tego określanie magnetofonu "dzwiękopisem". Niemniej chcę ja przeczytać mimo wszystko, rzadko bowiem zostawiam książki niedokończone.

Z pozostałych Śmierć na ulicy Unzueta i Niejaka Mulatka czekają na półce na swoją kolej - opis znajdzie sie na moim blogu (Wernerkowa ksiażkomania). Zapraszam.

Zostały jeszcze Głębokie rzeki i Listy z Bankoku, które sa na mojej liście do przeczytania i nie mam zamiaru z nich rezygnować. :)

Podsumowanie wyzwania, to równiez czas na podziękowania.

Dziekuję więc PADMIE za zorganizowanie wyzwania. Bardzo mnie ono ubogaciło i poszerzyło moje czytelnicze horyzonty. Nie mówiąc już o zrobieniu "chętki" na przeczytanie kilku z opisywanych tutaj ksiażek.

Dziękuję wszystkim za wspólne czytanie i czekam na więcej ...

niedziela, 27 grudnia 2009
Koniec przygody peryferyjnej

Planowałam przeczytać więcej książek niż mi się to ostatecznie udało, ale i tak nie mam sobie nic do zarzucenia. Zasady mówiły o trzech lekturach, postawiłam sobie za cel siedem, skończyło się na pięciu i pół. A dlaczego pół, zaraz wyjaśnię.

Mam za sobą następujące książki:

Maroko - Tahar Ben Jelloun "To oślepiające, nieobecne światło"

Libia - Hisham Matar "In the Country of Men"

Tajlandia - Rattawut Lapcharoensap "Sightseeing"

Węgry - Antal Szerb "Journey by Moonlight"

Rumunia - Mircea Cartarescu "Nostalgia"

(coraz mniej białych plam na mojej literackiej mapie świata :))

Wprawdzie "The Boat" wietnamsko-australijskiego pisarza, Nama Le, mam na półce, to jednak odwlekałam lekturę tych opowiadań i nie wyrobiłam się przed końcem wyzwania. Miałam dobre chęci, by skończyć także "The Railway" uzbeckiego autora Hamida Ismailova, ale poległam w połowie, po ponad stu stronach. Przestałam śledzić rozwój wydarzeń, mnogość postaci męczyła mnie, gęstość narracji także, i nie udało mi się nabrać żadnego stosunku emocjonalnego do lektury. Żadnego. Dlatego dałam sobie spokój. Szkoda mi tej książki, bo liczyłam na ciekawe doświadczenie.

Powieść Hishama Matara "In the Country of Men" przeczytałam na początku grudnia, ale z różnych względów nie zdążyłam zamieścić wtedy recenzji, zrobię to jednak zaraz, mimo że oficjalnie wyzwanie zostało zakończone.

Dziękuje Padmie za sprawną organizację i umiejętność zaangażowania tylu czytelników (z każdym wyzwaniem przybywa miłośników książek, co cieszy zapewne nie tylko mnie). Osobom biorącym udział w wyzwaniu gratuluję wiele przeczytanych książek i dziękuję za wspólną zabawę.

Podsumowanie
Przy tym wyzwaniu postanowiłam iść na tak zwany żywioł. Innymi słowy, nie popełniłam żadnej listy, nie składałam żadnych deklaracji. (Myślę, że podobną metodę zastosuję do przyszłych ewentualnych wyzwań, bo dobrze mi z nią :))

W ramach czytelniczego zwiedzania nieznanych mi dotąd zakątków świata przeczytałam:
* Korea: Young-ha Kim - "Mogę odejść, gdy zechcę"
* Izrael: Alona Kimchi - "Płacząca Zuzanna"
* Singapur: Hwee Hwee Tan - "Foreign Bodies"
* Nigeria: Chimamanda Ngozi Adichie - "Fioletowy hibiskus"
* Egipt: Andr
é Aciman - "Wyjście z Egiptu"
* Pakistan: Kamila Shamsie - "Sól i szafran"

Przyznaję przy okazji, że o "Płaczącej Zuzannie" zapomniałam wspomnieć na wyzwaniowym blogu.

Swoją drogą - to wyzwanie mogłoby jak dla mnie nie mieć końca. Przecież obcych nam literacko zakamarków jest jeszcze na tym świecie mnóstwo!

Padmie, naszej dzielnej i pomysłowej organizatorce wyzwania, oraz wszystkim współuczestnikom dziękuję za literackie inspiracje, podniety i kubły zimnej wody ;)


Zatem - do następnego! :)

piątek, 25 grudnia 2009
Moje podsumowanie

I nadszedł czas na podsumowanie.

Tym razem nie przygotowywałam żadnej listy. "Otworzyłam" się na to, co przyniesie mi czas :) Trochę pomogła promocja w jednym ze sklepów internetowych ;)

I tak poznałam literaturę z takich krajów, jak:

- Gwadelupa - "Ja, Tituba, czarownica z Salem" Maryse Conde

- Sierra Leone - "Kamienie przodków" Aminatta Forna

- Serbia - "Powrót do domu" Natasha Radojcic - Kane

Bardzo się cieszę, że znowu udało mi się wytrwać w wyzwaniu i je wypełnić. Dziękuję pięknie Padmie za organizację, współuczestnikom za inspiracje.

No i nie mogę się oczywiście doczekać następnych wyzwań - pustka się robi - po kolorach i peryferiach...

czwartek, 24 grudnia 2009
Moje literackie peryferia - podsumowanie

Przystępując do wyzwania planowałam przeczytać cztery książki:

„Biały zamek” Orhana Pamuka,
„Bękarta ze Stambułu” Elif Şafak,
„Mam łóżko z racuchów” Jaclyn Moriarty,
• oraz „Mapę miłości” Ahdaf Soueif.

Pierwszą przeczytałam, druga nie została w zapowiadanym czasie wydana przez wydawnictwo, zaś pozostałe dwie odłożyłam, zafascynowana innymi lekturami, do których udało mi się dotrzeć w międzyczasie. Przez te kilka miesięcy przeczytałam łącznie szesnaście książek piór trzynastu prozaików umiejscowionych na peryferiach literackiej mapy świata. Odwiedziłam:

ARGENTYNĘ:
„Powszechna historia nikczemności” Jorge Luis Borges,
„Przekład” Pablo De Santis,
„Tajemnica Paryża” Pablo De Santis,

AUSTRALIĘ:
„Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej” Nicholas Drayson,

DOMINIKANĘ:
„Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao” Junot Díaz,
„Topiel” Junot Díaz,

EGIPT:
„Złoty rydwan” Salwa Bakr,
„Namiot Fatimy” Miral at-Tahawi,

ERYTREĘ:
„Miłość i jej następstwa” Sulaiman Addonia,

JAPONIĘ:
„Za kwietnymi polami” Jun´ichi Watanabe,

KUBĘ:
„Gorączka w Hawanie” Leonardo Padura,
„Wichura w Hawanie” Leonardo Padura,

LIBAN:
„Hakawati. Mistrz opowieści” Rabih Alameddine,

MOZAMBIK:
„Taras z uroczynem” Mia Couto,

TURCJĘ:
„Biały zamek” Orhan Pamuk,

ZIMBABWE/RODEZJĘ:
„Smak dżemu i masła orzechowego” Lauren Liebenberg.

Udało mi się także przeprowadzić wywiad z Kamilą Shamsie.


Niniejszym zamykam swoją Literaturę na Peryferiach. I Padmie, i wszystkim uczestnikom wyzwania dziękuję za wyjątkową czytelniczą zabawę. A korzystając z okazji, pragnę wszystkim złożyć najserdeczniejsze świąteczne życzenia!

Podusmowanie

Do dzisiaj właściwie miałam nadzieję, że uda mi się jeszcze przeczytać którąś z listy książek zaplanowanej przeze mnie bodajże we wrześniu. Tworząc ów listę kierowałam się głównie tym co miałam na półkach. Tak więc zamierzałam przeczytać Tysiąc wspaniałych słońc, Samira i Samir oraz Anioł przy moim stole. Trzymanie się listy przy tym wyzwaniu jednak nie bardzo mi wyszło, choć mam nadzieję, że uda mi się je przeczytać w najbliższym czasie. Na szczęście udało mi się zapoznać z trzema (czyli tyloma ile było wymagane ;)) lekturami spoza moich półek. A więc w ramach czytania na peryferiach odwiedziłam:

*Węgry (Ugrofińska wampirzyca, która dla mnie osobiście była największą porażką tego wyzwania, gdyż nie udało mi się jej dokończyć, mimo wielkich chęci),

*Afganistan (Tysiąc wspaniałych słońc zastąpiłam sobie Księgarzem z Kabulu),

*Mongolię (Czas Czerwonych Gór).

Dziękuję organizatorce za trud, który włożyła w zorganizowanie wyzwania oraz wszystkim uczestnikom, za miłe towarzystwo :)

wtorek, 22 grudnia 2009
Podsumowanie

a

 

Odkrycie blogowych wyzwań czytelniczych było niewątpliwie jednym z lepszych odkryć tego roku :) Poznałam kilka ciekawych książek, ktorych inaczej prawdopodobnie bym nie przeczytała, dowiedziałam się o istnieniu autorów i tytułów, do których być może sięgnę w przyszłości, a także uświadomiłam sobie, jak wiele osób fascynuje nie tylko czytanie, ale także pisanie o przeczytanych książkach. Poznałam kilka bardzo wartościowych blogów, które stały się kolejnym źródłem wiedzy o świecie. Jestem za to bardzo wdzięczna.

W ramach „Literatury na peryferiach” miałam 2 listy lektur. Pierwsza obejmowała następujące książki:

1. Luan Starova „Czasy kóz” (Macedonia)
2. Mircea Eliade „Młodość stulatka” (Rumunia)
3. Kamila Shamsie „Sól i Szafran" (Pakistan)
4. Ngozi Adichie Chimamanda „Fioletowy hibiskus” (Nigeria)

Wszystkie 4 książki zostały przeze mnie przeczytane i opisane. Wszystkie były wartościowym doświadczeniem lekturowym i każdemu bym je poleciła. Niemniej nie były to lektury z serii przełomowych lub takich, o których będę jeszcze długo długo myślała. Były to ciekawe ksiązki, na które czasu nie szkoda, które dają do myślenia, ale – bez fajerwerków. Przeczytawszy książki z tej listy, zrobilam sobie kolejną:

1.Rabih Alameddine, „Hakawati. Mistrz opowieści” – Liban
2.Khaled Hosseini, „Chłopiec z latawcem” – Afganistan
3.Galsan Tschinag, „Koniec pieśni” - Mongolia
4.Aravind Adiga, „Biały tygrys” – Indie

Z tej listy... nie przeczytałam ani jednej książki. Kupiłam sobie „Hakawatiego”, którego obecnie powoli czytam. Po prostu nagle nastał czas, w którym definitywnie odechciało mi się czytać. Czytałam równocześnie ksiązki z „Projektu Nobliści”. Przytłoczyła mnie trochę problematyka książek z tych dwóch wyzwań, problematyka nielekka, często przygnębiająca, trudna, poruszająca emocje. Odbiło mi się wszystko wreszcie czkawką i wiele tygodni byłam na odwyku J Teraz zmuszam się do choć odrobinki czytania dziennie, bo tęsknie już za czytelniczym ciągiem. Wiem jednak już teraz, że lektury należy przeplatać i po 2 trudniejszych przeczytać jedną lżejszą.

Niemniej – czekam na kolejne wyzwanie. Sama zresztą wpadłam na kilka pomysłów wyzwań: np. Reportaże (Kapuściński, Krall etc.), z jedzeniem w tytule („Traktat o łuskaniu fasoli”, „Księga ziół”...), kryminały (Christie, Piątek, Krajewski...)...

Dziekuję wszystkim i przepraszam za miesięczną nieobecność :)

 
1 , 2